Ivi Lopez dobija Lecha. A co robi Papszun? Po prostu hit

Raków Częstochowa kroczy po pierwszy w historii klubu dublet. W poniedziałek drużyna Marka Papszuna zdobyła Puchar Polski. Szkoleniowiec zdaje się tym nie emocjonować. Tak wynika przynajmniej z jego reakcji na decydujące trafienie Iviego Lopeza.

Raków Częstochowa obronił Puchar Polski. Podopieczni Marka Papszuna okazali się zdecydowanie lepsi w finale i pokonali Lecha Poznań 3:1. Już na początku spotkania drużynę z Częstochowy na prowadzenie wyprowadził Vladislavs Gutkovskis. Jeszcze przed przerwą prowadzenie Rakowa podwyższył Mateusz Wdowiak. Lech odpowiedział w drugiej połowie trafieniem Joao Amarala, ale w 76. minucie sprawę załatwił Ivi Lopez. Jedynym przykrym momentem była sytuacja z 88. minuty, kiedy czerwoną kartkę otrzymał Jakub Arak za bandycki faul na rywalu.

Zobacz wideo Marek Papszun powrócił do tematu Legii. "To była moja decyzja"

Rafał Trzaskowski i kibice Lecha PoznańTrzaskowski wyjaśnia skandal i dostaje ripostę: Proszę nie wprowadzać w błąd

Ivi Lopez dobija Lecha, a Papszun siedzi i notuje. Niecodzienna reakcja

Mimo tego wspaniały sezon zespołu Marka Papszuna trwa w najlepsze - Puchar i Superpuchar Polski oraz niezły występ w eliminacjach Ligi Konferencji Europy już były, teraz zostały już tylko trzy kroki do mistrzostwa Polski. Raków musi uważać, bo znajdujący się tuż za jego plecami Lech będzie tylko czyhał na choćby najmniejsze potknięcie częstochowian.

To może być więc historyczny rok dla Rakowa. Nie dość, że może zdobyć pierwsze w historii mistrzostwo Polski, to może też sięgnąć od razu po dublet. Kibice mogą i powinni być podekscytowani. Podobnie sztab i piłkarze. A Marek Papszun?

Szkoleniowiec Rakowa zdaje się podchodzić do tego wszystkiego na spokojnie. Kamery Polsatu uchwyciły jego reakcję na gola na 3:1. Kiedy jego współpracownicy wybiegli z ławki z okrzykami radości i rękami uniesionymi w geście triumfu, trener tylko zerknął w kierunku bramki Lecha i zaraz potem… wrócił do notowania czegoś w swoim zeszycie. Patrząc na niego można było odnieść wrażenie, że na boisku nie stało się absolutnie nic. A tak naprawdę jego zawodnik przypieczętował wygraną zespołu w finale Pucharu Polski.

Dramatyczne sceny po finale Pucharu Polski. Ojciec piłkarza Lecha był reanimowanyDramatyczne sceny po finale Pucharu Polski. Ojciec piłkarza Lecha był reanimowany

Więcej o: