Legia w końcówce dobiła rywala i awansowała w Pucharze Polski

Gol i asysta - to dorobek Josue, który był najlepszym zawodnikiem Legii w meczu z Górnikiem Łęczna. Zespół Aleksandara Vukovicia wygrał 2:0 i awansował do półfinału rozgrywek.

Josue od początku pokazywał, że to on będzie prowadził grę Legii w środowy wieczór przy Łazienkowskiej. Tylko w pierwszych minutach Portugalczyk trzykrotnie uderzał na bramkę Macieja Gostomskiego, jednak za każdym razem brakowało mu albo szczęścia, albo precyzji.

Zobacz wideo To piłkarze stoją za buntem PZPN. Wiemy, kto był inicjatorem

Inaczej było w 22. minucie. Josue dostał piłkę na połowie Górnika, podprowadził ją kilkanaście metrów i zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. I była to decyzja bardzo dobra, tak samo jak wykonanie, bo piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Gostomskiego.

Niedługo później Legia mogła prowadzić 2:0. Mogła, ale po podaniu Josue kapitalną okazję zmarnował Tomas Pekhart. Czech pomylił się też w drugiej połowie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie przestrzelił po uderzeniu głową.

Legia w półfinale Pucharu Polski

Im dłużej trwała długa połowa, tym większą przewagę zyskiwali goście. Górnik Łęczna grał bardzo ofensywnie, szukając bramki wyrównującej. Najlepszą okazję zespół Kamila Kieresia miał w 71. minucie. To wtedy w pole karne piłkę wrzucił Jason Lokilo, a w sytuacji sam na sam z Cezarym Misztą gola nie strzelił Michał Mak.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

To, co nie udało się Makowi, udało się Ernestowi Muciemu. W 86. minucie legioniści wyprowadzili bardzo szybki kontratak. Chociaż Górnik Łęczna miał rzut rożny, to momentalnie stracił piłkę, a ta spadła pod nogi Josue. Portugalczyk wyczekał dobry moment i podał do Muciego, który uderzeniem w dalszy róg ustalił wynik meczu.

Legia awansowała do półfinału Pucharu Polski, dołączając do Olimpii Grudziądz, Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań. Losowanie półfinałów w piątek o 12. Mecze zaplanowano na 6 kwietnia. Finał 2 maja na stadionie narodowym.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.