Totalna kompromitacja Wisły Kraków. Brzęczek odpada z III-ligowcem w Pucharze Polski

Olbrzymia wpadka Wisły Kraków w Pucharze Polski. Sensacyjnie przegrała w ćwierćfinale rozgrywek z trzecioligową Olimpią Grudziądz po rzutach karnych 3:5.

Piłkarze Olimpii Grudziądz liczyli, że sprawią kolejną niespodziankę w rozgrywkach Pucharu Polski. W tym sezonie wyeliminowali bowiem m.in. Wartę Poznań, wygrywając z nią u siebie 2:0. Dzięki czemu drużyna prowadzona przez Marcina Płuskę powtórzyła największy sukces w historii klubu w tych rozgrywkach. W sezonie 2012/2013 również była w ćwierćfinale.

Zobacz wideo Smuda podsunął pomysł Peszcze. A ten już działa. Zebrał kapitalną ekipę

Thomas TuchelTrener Chelsea został zapytany o Abramowicza. Nagle wybuchł: Przestańcie już!

Sensacyjny początek. Gol po 80 sekundach

We wtorkowe popołudnie Olimpia Grudziądz chciała wykorzystać kryzys Wisły Kraków, która w tym roku przegrała trzy z czterech meczów ligowych. Z drugiej strony drużyna Jerzego Brzęczka też chciała w Pucharze Polski wreszcie osiągnąć dobry wynik. Ostatni raz w półfinale była dziewięć lat temu. Wtedy odpadła w dwumeczu ze Śląskiem Wrocław.

Początek meczu był sensacyjny. Po zaledwie 80 sekundach, w pierwszej groźnej akcji spotkania, gospodarze objęli prowadzenie. Po podaniu z prawej strony, z bliska bramkarza pokonał Jakub Bojas. Po kilku minutach, Wisła otrząsnęła się z szoku i zaczęła prowadzić grę. Zdecydowanie dłużej była przy piłce (73-27 proc. w tej części) i dążyła do wyrównania.

Goście oddali w pierwszej połowie jedenaście strzałów, a rywale zaledwie dwa. Krakowianie mieli dobre sytuacje na wyrównanie, ale brakowało im skuteczności. Bardzo dobrze spisywał się również Adrian Olszewski, bramkarz Olimpii. W 31. minucie uratował go słupek. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Hanouska, trafił w niego Nikola Kuveljić. Nawet jakby był gol, to być może byłby anulowany, bo sędzia boczny odgwizdał spalonego.

Świetne wejście rezerwowego

Już w przerwie spotkania trener Jerzy Brzęczek zrobił dwie zmiany w składzie. Za Klimenta i Młyńskiego, weszli Cisse i Starzyński. Po zaledwie 120 sekundach tej części krakowianie mogli przegrywać już 0:2. Po wrzucie z autu, z bliska strzelał Krzysztof Wicki, ale źle trafił w piłkę. Dla 19-letniego napastnika, wypożyczonego z niemieckiego VFB Stuttgart, to pierwszy gol w barwach Wisły Kraków.

W odpowiedzi faworyci wyrównali. W 58. minucie akcję ze środka boiska rozprowadził Dor Hugi, podał do Cisse, a ten ładnie przymierzył z kąta w długi róg. Kwadrans później po ładnej kontrze, Hugi tym razem mógł już sam zdobyć gola, ale trafił w słupek. W ostatnim kwadransie lepiej prezentowali się gospodarze, ale nie potrafili strzelić drugiego gola. Dwa razy (raz z akcji i z wolnego) zatrzymał ich Mikołaj Biegański.

W dogrywce wciąż w ogóle nie było widać różnicy, że gra drużyna z ekstraklasy z trzecioligowcem. Wisła nie stworzyła sobie w dodatkowym czasie gry żadnej sytuacji. Mało tego to gospodarze byli bliżej zwycięstwa. Po rzucie rożnym dwa razy strzelał  Adrian Karankiewicz. Najpierw jego uderzenie głową obronił Biegański, a chwilę później dobijając piłkę z trzech metrów, nie trafił w bramkę.

W efekcie doszło do rzutów karnych. W nich pomylił się Michal Skvarka i to sprawiło, że gospodarze wygrali je 5:3. Na trybunach zapanowała euforia. Olimpia Grudziądz osiągnęła największy sukces w historii klubu.

A Wisła w trzecim sezonie z rzędu odpada z Pucharu Polski z trzecioligowcem.

Prezydent FIFA Gianni Infantino i Władymir PutinZróbmy sobie nową FIFA. Jak? Przykładów z historii i innych sportów nie brakuje

We wtorek (godz. 20.45) drugi mecz ćwierćfinałowy Pucharu Polski: Arka Gdynia - Raków Częstochowa. W środę dwa ostatnie starcia o półfinał: Górnik Zabrze - Lech Poznań (godz. 18) i Legia Warszawa - Górnik Łęczna (godz. 20.45). Transmisję ze wszystkich spotkań w Polsacie Sport.

Więcej o: