Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

RAKÓW CZĘSTOCHOWA ZDOBYŁ PUCHAR POLSKI! Zabójcze 8 minut w końcówce!

Puchar Polski dla Rakowa Częstochowa! W finale rozgrywanym w Lublinie zespół Marka Papszuna pokonał pierwszoligową Arkę Gdynia 2:1! Drużyna z Częstochowa długo przegrywała 0:1 po golu Mateusza Żebrowskiego, ale zaprezentowała wspaniały finisz. Bramki Iviego Lopeza i Davida Tijanicia dały Rakowowi pierwsze trofeum w klubowej historii!

Przed niedzielnym finałem Pucharu Polski w Lublinie zdecydowanym faworytem był Raków Częstochowa. Zespół Marka Papszuna przystępował do tego spotkania bardzo rozpędzony, bowiem nie przegrał żadnego z 12 ostatnich meczów oficjalnych i dzięki temu zapewnił sobie historyczny sukces na stulecie klubu w postaci pierwszego w historii ligowego podium i awansu do europejskich pucharów. Arka z kolei też ostatnio radziła sobie nieźle, ale jedynie na poziomie pierwszej ligi.

Piłkarze z Gdyni wierzyli jednak, że podobnie jak cztery lata temu, gdy wygrali na Stadionie Narodowym z Lechem Poznań 2:1, uda im się sprawić kolejną wielką niespodziankę i po raz trzeci w klubowej historii zdobyć krajowy puchar. 

Zobacz wideo Branchini: Doświadczenie Paulo i jego wizja piłki się w Polsce sprawdzą i dadzą dużo radości

Setka dla Arki i długo, długo nic

Finał na Arenie Lublin, który na żywo oglądał m. in. prezes PZPN Zbigniew Boniek i selekcjoner Paulo Sousa, rozpoczął się od kapitalnej okazji dla gdyńskiej Arki. Po dobrym podaniu z głębi pola i złym zachowaniu Andrzeja Niewulisa "oko w oko" z bramkarzem Rakowa stanął Mateusz Żebrowski, ale w znakomitej sytuacji uderzył obok słupka.

Po kilku minutach świetnej gry Arki inicjatywę na boisku przejął Raków. Po dobrych dośrodkowaniach Frana Tudora dwukrotnie próbował pokonać bramkarza Marcin Cebula. Najpierw, jego strzał z powietrza minął bramkę Arki, a później uderzenie głową było na tyle nieczyste, że nie mogło zaskoczyć Kacpra Krzepisza. Dwukrotnie w polu karnym zablokowany został także Ivi Lopez. 

W końcówce pierwszej części gry kolejne bardzo dobre podanie w pole karne otrzymał Żebrowski, który zdołał nawet minąć z piłką Dominika Holeca, ale z bardzo ostrego kąta nie skierował jej do pustej bramki Rakowa. W odpowiedzi, wreszcie doczekaliśmy się celnego strzału, ale uderzenie z dystansu Bena Ledermana nie mogło pokonać Krzepisza i do przerwy w Lublinie był bezbramkowy remis. 

Protest fanów Manchesteru United"Bitwa o Anglię" zagrożona! Kibice wtargnęli na murawę Old Trafford [WIDEO]

Blisko sensacji

Po zmianie stron w Lublinie emocji było już zdecydowanie więcej. Raków rozpoczął od bardzo agresywnych ataków - kolejne uderzenie Iviego Lopeza został zablokowane przez obrońców Arki, a po chwili w doskonałej sytuacji fatalnie pomylił się kapitan Rakowa - Andrzej Niewulis. 

Gdy wydawało się, że ataki Rakowa zaraz przyniosą skutek, bramka padła, ale dla Arki. Bramka kuriozalna, bo po pięknej akcji Fabiana Hiszpańskiego piłka trafiła na lewe skrzydło do Mateusza Żebrowskiego, a ten swoim dośrodkowaniem szukał w polu karnym Macieja Rosołka na tyle nieudanie, że... piłka przelobowała kompletnie zaskoczonego Dominika Holeca i wpadła do siatki. 

Po tym golu Raków wydawał się przebity i atakował bez przekonania. W dobrej sytuacji zablokowany został Zoran Arsenić, nieudanie próbował także Marcin Cebula i długo wskazywało na to, że Puchar Polski znowu trafi do Gdyni. Piłkarze Dariusza Marca mieli nawet świetną sytuację do zdobycia drugiego gola, ale Maciej Rosołek uderzył zbyt lekko, by pokonać Dominika Holeca.

Wielki finisz Rakowa

Ostatnie dziesięć minut tego spotkania należało już do Rakowa Częstochowa, który nie tylko zdołał w tym czasie doprowadzić do remisu, ale również zapewnić sobie historyczne zwycięstwo. W 82. minucie wyrównał Ivi Lopez, który dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym Arki i potężnym strzałem z powietrza trafił do siatki.

Górnik Łęczna przegrał drugi mecz z rzęduRemis w hicie I ligi! Wielki powrót do ekstraklasy coraz bliżej

Kilka minut później o zwycięstwie Rakowa przesądził David Tijanić. Znów kluczowy okazał się w tej sytuacji Lopez, który pod własnym polem karnym odebrał piłkę piłkarzom Arki, popędził z kontratakiem i zagrał w szesnastkę do Daniela Szelągowskiego. Ten z prawej strony pola karnego zgrał ją przed bramkę do Davida Tijanicia, a Słoweniec dopełnił formalności.

Raków Częstochowa po niewiarygodnej końcówce pokonał Arkę Gdynia 2:1 i na stulecie klubu zdobył pierwsze trofeum do klubowej gabloty. 

Finał Pucharu Polski:

Raków Częstochowa - Arka Gdynia 2:1 (0:0)

Bramki: Lopez 82', Tijanić 89' - Żebrowski 56'.

Raków: Holec - Piątkowski, Niewulis, Arsenić (80' Schwarz) - Tudor, Lederman (85' Szelągowski), Sapała (46' Poletanović), Kun - Cebula (80' Tijanić), Ivi Lopez - Gutkovskis (68' Arak).

Arka: Krzepisz - Kasperkiewicz, Marcjanik, Memić - Hiszpański (58' Siemaszko), Danch, Deja, Letniowski (46' Da Silva), Valcarce (68' Skóra) - Rosołek, Żebrowski (80' Sasin).

Żółte kartki: Kasperkiewicz, Da Silva.
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)