Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Królewski nie wytrzymał po kompromitacji Wisły Kraków. Zamknął konto na Twitterze. Ale nie trwało to długo

Jeden z trzech właścicieli Wisły Kraków - Jarosław Królewski nie wytrzymał kompromitacji swojej drużyny, która przegrała z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Przedsiębiorca zdecydował się na usunięcie konta na Twitterze. Przywrócił je po kilkunastu minutach i opublikował wymowny wpis.

Sensacyjnym wynikiem zakończyło się spotkanie 1/32 finału Pucharu Polski! III-ligowy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski pokonał na własnym stadionie 2:1 Wisłę Kraków, strzelając decydującego gola w doliczonym czasie gry.

Wisła Kraków nie potrafiła jednoznacznie zaznaczyć swojej przewagi, przez co do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. Sytuacja zmieniła się po przerwie, gdy w 55. minucie Chuca wyprowadził "Białą Gwiazdę" na prowadzenie i wydawało się, że będą w stanie utrzymać ten wynik w kolejnych minutach.

Zobacz wideo

W kolejnych minutach KSZO przejmowało inicjatywę, co wykorzystał w 70. minucie meczu, gdy Majewski wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego. W doliczonym czasie gry Szymon Stanisławski strzelił decydującego o losach meczu gola, dzięki czemu to III-ligowiec awansował do II rundy Pucharu Polski, eliminując tym samym z rozgrywek Wisłę Kraków.

Królewski zamknął konto na Twitterze

Jarosław Królewski był na meczu i w czasie pierwszej połowy prowadził nawet na Twitterze tekstową relację z tego spotkania, bo kibice Białej Gwiazdy nie mieli możliwości obejrzenia tego spotkania, bo Polsat nie zdecydował się na produkcję bezpośredniej transmisji. Po tym jak Wisła Kraków straciła drugiego gola, Królewski napisał na Twitterze: "Robię to co SJ", czyli dziennikarz TVN24 Szymon Jadczak, który ostatnio też zdecydował się na wyłączenie swojego konta na Twitterze.

xx x

Królewski dezaktywował swoje konto na kilkanaście minut. Po kilkunastu minutach zdecydował się jednak na jego przywrócenie. I napisał: "Najlepszy komentarz dziś. To brak komentarza". Królewski odpowiedział też na zaczepkę ze strony Piotra Wołosika z Przeglądu Sportowego.