Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Cracovia zdobywa Puchar Polski! Co za widowisko w finale! Pięć bramek i czerwona kartka

Cracovia, po bramce Wdowiaka w 117. minucie meczu, wygrała (3:2) mecz finałowy Pucharu Polski. Zespół Michała Probierza tym samym po raz pierwszy w swojej historii zdobył krajowy puchar.

W piątek w finałowym meczu Pucharu Polski mierzyły się ze sobą Lechia Gdańsk i Cracovia. Gdański klub bronił tytułu wywalczonego przed rokiem, z kolei krakowski zespół po raz pierwszy stanął przed szansą wywalczenia tego trofeum - nigdy w historii dotąd nie znalazł się w finale Pucharu Polski.

Zobacz wideo Lech zarobi miliony na transferach? "Jest duże zainteresowanie naszymi piłkarzami" [SEKCJA PIŁKARSKA #57]

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania doszło jednak do sporego zamieszania. Autokar wiozący żony i partnerki piłkarzy oraz pracowników klubu został zawrócony do Gdańska. Jak się okazało, powodem takiej sytuacji była informacja z sanepidu. Jedna z osób jadących na mecz finałowy 9 dni temu miała kontakt z osobą, u której potwierdzono zakażenie koronawirusem. Klub wydał w tej sprawie oświadczenie.

Kibice Cracovii w trakcie spotkania zaprezentowali oprawę, na której pojawił się minister zdrowia, Łukasz Szumowski. "Minister zdrowia: przypominam o obowiązku zasłaniania nosa i ust" - napisali na transparencie wywieszonym podczas finału Pucharu Polski pod wizerunkiem polityka. Po chwili wielu fanów zasłoniło usta i odpaliło race.

Pięć goli i czerwona kartka w finale Pucharu Polski

Od początku meczu Lechia starała się zaznaczyć swoją przewagę, co przyniosło skutek w 21. minucie spotkania. Helik popełnił fatalny błąd przed własnym polem karnym. Udovicić dośrodkował idealnie na głowę Haydary'ego, który strzałem z pierwszej piłki pokonał Hrosso. Tempo gry spadło i do przerwy wynik pozostał bez zmian.

Cracovia po przerwie chciała natychmiast doprowadzić do wyrównania. W 61. minucie piłka po strzale Loshaja trafiła jedynie w słupek. Pięć minut później był już remis. Piłka trafiła do Van Amersfoorta, który kapitalnie ją opanował i z kilku metrów z łatwością pokonał Alomerovicia. Kwadrans później Cracovia mogła wyjść na prowadzenie. Wdowiak kapitalnie dośrodkował za plecy obrońców Lechii, Rapa wbiegł na piłkę. Bramkarz gdańszczan odbił jego strzał, piłka trafiła w piłkarza Cracovii i wpadła do siatki. Analiza VAR wykazała jednak, że Rapa został trafiony w rękę i gol nie mógł zostać uznany.

Kilka minut później Lechia grała już w "10". Maloca przegrał pojedynek o piłkę, po czym kopnął van Amersfoorta w okolice klatki piersiowej. Sędzia nie czekał na analizę VARu i wyrzucił obrońcę Lechii z boiska. W 85. minucie, minutę po wejściu na boisko, Lipski wykorzystał dośrodkowanie z lewego skrzydła i strzałem głową dał prowadzenie swojej drużynie. Jednak nie na długo. Trzy minuty później piłka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafiła na głowę Jablonsky'ego, który nie dał żadnych szans Alomeroviciowi na interwencję. W regulaminowym czasie nie udało się wyłonić zwycięzcy i potrzebna była dogrywka.

Żadna z drużyn nie chciała się przesadnie otworzyć w dogrywce, ale to Cracovia próbowała wykorzystać dodatkowe 30 minut na strzelenie gola. Ataki zawodników zespołu z Krakowa nie przynosiły jednak skutków. Gdańszczanie nastawili się na kontrataki, jednak nie otrzymali żadnej okazji na przeprowadzenie skutecznej kontry.

Wdowiak bohaterem Cracovii

Cracovia nie dawała za wygraną i to przyniosło skutek w 117. minucie meczu. Pestka zagrał płaską piłkę w pole karne Lechii. Ta spadła na nogę Wdowiaka, który huknął pod poprzeczkę, nie dając Alomeroviciowi żadnych szans na skuteczną interwencją. Gdańszczanie nie mieli już czasu na skuteczną odpowiedź i tym samym Cracovia po raz pierwszy w historii sięgnęła po Puchar Polski.

Bohaterem Cracovii po raz kolejny okazał się Mateusz Wdowiak, który w kluczowym momencie spotkania wziął ciężar gry na swoje barki i poprowadził swój zespół do wygranej. Podobnie jak w meczu z Legią Warszawa w półfinale rozgrywek, gdy zdobył gola i pomógł drużynie Michała Probierza awansować do finału.

Więcej o: