Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Koszmar Lecha w serii rzutów karnych! Kontuzja bramkarza. Pięć pudeł. Lechia w finale PP

Półfinał Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań a Lechią Gdańsk dostarczył ogromnych emocji. Po 120 minutach utrzymał się wynik 1:1 (0:0), a rozstrzygnięcie przyniosły dopiero rzuty karne. Lech miał w nich nawet dwa gole przewagi, ale Lechici zmarnowali trzy jedenastki z rzędu i odpadli w półfinale! Dramaturgii wydarzeniom dodała kontuzja bramkarza Lecha, który obronił dwie jedenastki.

W pierwszym półfinale Pucharu Polski we wtorek Cracovia pokonała Legię Warszawa w Krakowie 3:0 (2:0). Zawodnicy Michała Probierza zapewnili klubowi awans do finału rozgrywek i mogli czekać na rywala wyłonionego w środowym półfinale. 

Zobacz wideo Trzy drużyny spadły z ekstraklasy. "Przyszli za późno. Chory organizm"

Trzynaście celnych strzałów i bez bramek do przerwy

Pierwsza połowa spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem, ale nie brakowało w niej dogodnych sytuacji dla Lecha i Lechii. Łącznie oba kluby oddały trzynaście celnych strzałów, choć przeważali gospodarze, których zawodnicy byli autorami aż dziesięciu z nich. Najlepsze sytuacje drużyny z Poznania nie kończyły się jednak uderzeniami.

W 22. minucie na strzał nie zdecydował się świetnie ustawiony w polu karnym gdańszczan Jakub Kamiński, który chwilę potem stracił piłkę, a trzy minuty później dobrze wyprowadzoną kontrę stratą piłki zmarnował Christian Gytkjaer. Lechia spore zagrożenie stworzyła w 29. minucie, gdy niewiele do gola zabrakło Ze Gomesowi. Skrzydłowy silnym strzałem z daleka tylko postraszył Micky'ego van der Harta. 

Lechia zaczęła strzelanie, Lech szybko odpowiedział

Po przerwie znów dominowali poznaniacy, ale byli nieskuteczni. Swoją okazję wykorzystali za to zawodnicy Lechii. W 62. minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Rafała Pietrzaka głową uderzył Flavio Paixao i pokonał van der Harta. Na odpowiedź Lecha nie trzeba było długo czekać. Trzy minuty później było już 1:1 po strzale zza pola karnego Daniego Ramireza.

Do końca regulaminowego czasu gry znów przeważali poznaniacy, a bardzo aktywny był Jakub Moder, który w 76. minucie uderzył w słupek bramki Lechii. W doliczonym czasie gry sędzia początkowo podyktował rzut karny dla gospodarzy za zagranie ręką Brazylijczyka Conrado, ale po interwencji VAR-u go anulował. Wynik ostatecznie nie uległ zmianie, co oznaczało dogrywkę.

Triumf Lechii po rzutach karnych. Kontuzja bramkarza

W pierwszej części dogrywki mecz był wyrównany,  a po kilka okazji stworzyła sobie zarówno Lechia, jak i Lech. W większości były to jednak niecelne strzały. Po zmianie stron dogodnych szans dla obu drużyn było już o wiele mniej i po 120 minutach wynik nadal brzmiał 1:1. 

Rzuty karne zaczęły się od mocnego trzęsienia ziemi. Rafał Pietrzak oddał strzał, a Mickey van der Hart rzucił się w lewą stronę i obronił to uderzenie. Niestety, bramkarz doznał kontuzji upadając na murawę i od razu zajęli się nim lekarze. Bramkarz Lecha wrócił jednak na boisko i po chwili obronił karnego Egzona Kryeziu. Choć było widać, że mocno boli go bark. 

W Lechu trafiali kolejno: Gytkjaer, Moder i Satka i drużyna Żurawia była tylko jedno trafienie od awansu. Niestety, potem zaczął się dramat dla kibiców Lecha. Bo pudła zaliczyli: Filip Marchwiński, Dani Ramirez i Kamil Jóźwiak, a Lechia awansowała do finału Pucharu Polski. 

Warto zauważyć, że przed decydującym karnym Jóźwiaka na boisku pojawił się rezerwowy bramkarz Lecha Miłosz Mleczko. Zmiana jednak mocno rozkojarzyła młodego skrzydłowego Lecha i ten koszmarnie się pomylił. 

 Finał Pucharu Polski zaplanowano na piątek 24 lipca, spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:00. 

Przeczytaj także:

Więcej o: