Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Polski. Piłkarze Arki: Jesteśmy murem za trenerem

Mi obrazek Legii wznoszącej puchar utkwił w głowie i będzie siedział do końca życia. Powiem szczerze. Wkur****** mnie to i będzie to powód do dalszej pracy - mówi Damian Zbozień, piłkarz Arki Gdynia, która przegrała w finale Pucharu Polski 1:2 z Legią Warszawa.

Od kilku tygodni spekuluje się o możliwym odejściu z Arki trenera Leszka Ojrzyńskiego. Adam Marciniak przyznał, że mimo rozpoczęcia meczu na ławce, nie ma o to pretensji do szkoleniowca i dalej murem stoi za trenerem. - Nie mam żalu do trenera Ojrzyńskiego, że zacząłem mecz na ławce rezerwowych. U szkoleniowca mam naprawdę duży kredyt zaufania i ogromne wsparcie. Uważam, że Arka nie miała lepszego trenera od 40 lat i daj Boże, żeby przez najbliższe 40 lat miała kogoś takiego jak on.

Pozytywnym słowom o trenerze Ojrzyńskim wtórował Damian Zbozień. Były legionista stwierdził, że szkoleniowiec wyciąga ze swoich zawodników maksimum. - Mamy takie, a nie inne umiejętności. Trener wyciąga z nas tyle, ile się da. Wie jakie mamy potencjały, gdzie są nasze mocne i słabe strony. To nie jest sztuką, kiedy przychodzi znany trener ze swoja filozofią, którą prezentował w wielu klubach, ale kiedy miał mocnych zawodników. Jak miałby realizować swoją taktykę, nie mając swoich piłkarzy? - zastanawiał się Zbozień, po czym odniósł się do słów swojego kolegi z zespołu. - Ja będę stał murem za trenerem. Nie uważam, abyśmy grali zły sezon. Została końcówka, trzy tygodnie do końca ligi. Głowy do góry. Mi obrazek Legii wznoszącej puchar utkwił w głowie i będzie siedział do końca życia. Powiem szczerze. Wkur****** mnie to i będzie to powód do dalszej pracy. - zakończył zawodnik Arki.

To nie był bieg na 100 metrów

Adam Marciniak przyznał po spotkaniu, że chociaż Legia tego dnia była lepsza od gdynian, to jednak jest w nich sportowa złość, że nie powalczyli bardziej o zwycięstwo w środowe popołudnie. - Na pewno Legia była lepsza, ale złość jest, bo zawsze są szanse na zwycięstwo. To jest piłka nożna, a nie bieg na 100 metrów. Futbol zna różne historie i z kim by się nie grało, to zawsze myśli się o zwycięstwie. Jesteśmy rozczarowani. Co prawda nie tworzyliśmy wielu okazji, jednak kiedy graliśmy 11 na 11, to myślę, że Legia nie zrobiła więcej groźniejszych sytuacji, niż Lech przed rokiem. Wtedy lechici też byli bez dwóch zdań lepsi, ale udało nam się wygrać. Kiedy piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe - powiedział zawodnik Arki

Utracona szansa na europejskie puchary

Wygrana w Pucharze Polski to była ostatnia szansa Arki w tym sezonie, aby latem zagrać w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Gdynianie są jednak świadomi tej porażki i utraconej szansy. - Każdy przed pierwszym gwizdkiem wiedział, że wygrana da nam europejskie puchary. Niestety, okazja przeszła nam koło nosa. - stwierdził Marciniak

To były dwie Arki

Trener Arki, Leszek Ojrzyński przyznał na konferencji pomeczowej, że to były dwie różne Arki. Ta z środowego popołudnia, w porównaniu do tej sprzed roku. W poprzednim finale Pucharu Polski gdynianie braki w umiejętnościach nadrabiali zaangażowaniem oraz - mówiąc potocznie - serduchem. Zdaniem Marciniaka tym razem również arkowcy dali z siebie 100 procent. - Każdy dał z siebie wszystko. Tyle, ile był w stanie dać. Każdy może spokojnie spojrzeć na siebie w lustro. Legia była lepszą drużyną i nikt tego nie zaprzecza.

Więcej o: