Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

"Cidry" zatrzymały lidera I ligi. Po 21 meczach bez porażki!

I liga. Trener Artur Skowronek obawia się, że dobra gra jego piłkarzy przyczyni się do... rozpadu zespołu. ŁKS pogrążył pięknym strzałem były piłkarz łódzkiego klubu.

- Wyszliśmy na ten mecz, żeby wygrać. Nie miało dla nas znaczenia, że gramy z drużyną, która pewnie zmierza do ekstraklasy - mówił Skowronek.

Przed spotkaniem z Ruchem ŁKS przegrał w tym sezonie tylko raz - w czwartej kolejce z Wartą Poznań. Potem zanotował serię 21 meczów bez porażki. - Zawsze musi kiedyś przyjść tak dzień. Pocieszamy się tylko tym, że pogrążył nas gol byłego piłkarza ŁKS-u - dodał Andrzej Pyrdoł, szkoleniowiec drużyny gości.

Forma "Cidrów" rośnie jak trawa na obiekcie w Stroszku. Boisko, na które w ostatnich dniach wylano nowy nawóz, rzeczywiście zazieleniło się mocniej, a kępy trawy stały się jakby gęstsze. Niestety, to wciąż nie jest równa murawa, a piłka potrafi na niej tak przedziwnie podskoczyć, że spłata figla nawet najlepszemu technikowi.

Ruch też potrafi zaskoczyć dobrą grą, ale i słabością. ŁKS pierwszą groźną akcję wyprowadził już po kilkudziesięciu sekundach gry. Łukasz Skorupski, bramkarz "Cidrów", potem jeszcze kilka razy musiał odbijać mocno bite piłki lub wstrzymywać oddech, gdy wyczekiwał czy futbolówka ugrzęźnie w siatce, czy może jednak przejdzie obok słupka.

- Nie chcę zwalać na boisko, ale naprawdę ciężko się tutaj gra - komentował Pyrdoł.

Ruch na szczęście nie był zespołem, który nabił sobie głowy myślą, że ma za rywala niezwyciężoną drużynę. Radzionkowianie też kąsali. Odważnie poczynał sobie Dawid Jarka, pojedynków nie unikał Jan Beliancin. Akcje pchali do przodu Miłosz Przybecki i Piotr Rocki, którego nazwisko skandowali w przerwie wdzięczni kibice "Cidrów".

Brakowało tylko precyzji. Tak jak po strzale Przybeckiego, gdy technicznie uderzona piłka niemal otarła się o słupek. Potem była jeszcze poprzeczka po uderzeniu Adriana Świątka i w końcu upragniony gol! Marcin Trzcionka dokładnie wrzucił piłkę w okolice linii pola karnego, gdzie już czekał Świątek. Napastnik Ruchu wziął mocny zamach i z powietrza huknął nie do obrony!

- Nie byłoby żadnych bramek, gdyby nie koledzy, którzy potrafią tak dokładnie podać. "Bodzio" Wyparło to świetny bramkarz i trzeba się naprawdę postarać, żeby go zaskoczyć - mówił Świątek.

- Przed meczem trenowaliśmy w Zbrosławicach właśnie takie akcje jak ta, po której wpadł gol. Super sprawa ograć lidera i przerwać taką imponującą serię spotkań bez porażki. Nasza forma idzie w górę - cieszył się Trzcionka.

W ostatnich minutach kluczowym zawodnikiem Ruchu znowu był Skorupski, który największe brawa zebrał za obronę strzału Jakuba Koseckiego.

Po meczu trener Skowronek zaapelował, by pomóc prezesowi Tomaszowi Baranowi i władzom miasta utrzymać zespół. - Gramy tak dobrze, że zaraz będzie nam ktoś próbował wyjąć kilku chłopaków. Nie pozwólmy na to - podkreślał.

Ruch Radzionków - ŁKS Łódź 1:0

Bramka: 1:0 Świątek (64.)

Ruch: Skorupski - Trzcionka Ż, Rzepka Ż, Szymura, Kaciczak (75. Kowalski) - Przybecki Ż, Beliancin, Foszmańczyk, Rocki (80. Mateusz Mak), Jarka - Świątek (89. Michał Mak)

ŁKS: Wyparło - Gieraga (74. Kubicki), Łabędzki, Mowlik Ż, Kaczmarek - Kosecki (84. Adamski), Kłus, Mączyński, Romańczuk, Bykowski - Mięciel (62. Kujawa)

Sędziował: Rafał Greń (Rzeszów). Widzów : 1200.