Bez nowego stadionu Górnik nie zamknie biznesplanu

Zabrzańskich radnych zaskoczyły informacje, które kilka dni temu przekazał im szef rady nadzorczej Górnika. - Jeśli stadion nie powstanie, to w sprawie brakujących w budżecie klubu pieniędzy zgłosimy się do miasta - zapowiedział prezes Michael Mueller.

W Warszawie w środę wieczorem kierownictwo Allianz, władze Górnika i przedstawiciele miasta Zabrze rozmawiali o budowie nowego stadionu. Reprezentanci magistratu jeszcze raz zapewnili, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Dwa dni wcześniej zabrzańscy radni odpytywali zarówno Łukasza Mazura, nowego prezesa klubu, jak i Michaela Muellera, szefa rady nadzorczej, wiceprezesa Allianz Polska. Radnych interesowała sytuacja klubu, skład rady nadzorczej, ale przede wszystkim sprawa budowy nowego stadionu w Zabrzu.

Kilka informacji było zaskakujących. - Okazało się, że np. były prezes Jędrzej Jędrych, który jest współodpowiedzialny za obecną sytuację Górnika, jest teraz przedstawicielem miasta w radzie nadzorczej. I o tym zdecydowała pani prezydent - dziwi się radny Borys Budka. - Nie akceptuję w radzie kogoś, kto doprowadził Górnika do takiej sytuacji - to opinia radnego Jerzego Werety, byłego wiceprezydenta Zabrza.

Jeszcze większe zaniepokojenie wywołały informacje na temat stadionu. - Już w 2007 roku pani prezydent zawarła jakieś porozumienie z Allianz i zobowiązała się, że miasto wybuduje w nieprzekraczalnym terminie do 2012 roku stadion na co najmniej 30 tys. widzów. Był to warunek objęcia przez Allianz większościowego pakietu akcji. Jednocześnie prezes Mueller wyraźnie powiedział, że jak nie będzie stadionu w 2012 roku, to klub będzie musiał otrzymać pomoc od miasta, bo ich biznesplan zakładał, że od tego roku będą się samofinansować - dodaje radny Budka.

- Jeśli stadion nie powstanie, to w sprawie brakujących w budżecie Górnika pieniędzy zgłosimy się do miasta o rozwiązanie tego problemu - zapowiedział Mueller. Potwierdza to prezes Mazur. - Rok 2012 jest ważny, bo w biznesplanie zakładaliśmy przychody z biletów sprzedanych na nowym stadionie. Wystarczy pomnożyć sobie 30 tys. miejsc przez 20 zł jako cenę biletu, plus 2 tys. miejsc na loży, gdzie bilety będą kosztować 1000 czy 500 zł. W sezonie mamy u siebie15 meczów, to daje roczny przychód w wysokości 6-7 mln. Co będzie, gdy tych pieniędzy zabraknie? - zastanawia się prezes Mazur, który był niezadowolony ze spotkania z radnymi. - Liczyłem na dyskusję, która posunie ten problem do przodu. Tymczasem była komisja śledcza. Szkoda - mówi szef Górnika.

Wciąż nie jest jasne źródło finansowania budowy nowego obiektu. Wiceszef Allianz przyznał, że jego firma może dołożyć się do inwestycji w niewielkim stopniu - 3-4 proc. całych kosztów. - Niepokojące jest, że pani prezydent wciąż nie mówi, jak zamierza sfinansować budowę. Radni przypominali, że na ten i przyszły rok zapisane jest w budżecie i planie inwestycyjnym łącznie tylko 16 mln zł - dodaje Budka.

Niewykluczone, że we wrześniu odbędzie się kluczowe głosowanie w radzie miejskiej. - Pracujemy nad projektem sfinansowania budowy stadionu. Komplet dokumentów przedstawimy radzie, wtedy radni podejmą decyzję - zapowiada Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

W trakcie spotkania radni usłyszeli od prezesa Mazura, że gdyby nie pożyczka, którą poręczył Allianz, nie wiadomo, jak teraz funkcjonowałby klub. - Dzięki temu kredytowi stać nas na regulowanie bieżących zobowiązań i stopniowe spłacanie zaległości - przyznaje Mazur.