Nowy stadion Górnika: Jest dobrze czy bardzo źle?

Kiedy rozpocznie się budowa nowego stadionu Górnika? - Żaden budżet miasta w regionie nie udźwignie budowy takiego kosztownego obiektu - przekonuje jeden z zabrzańskich radnych. - Wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem - uspokaja prezydent Zabrza.

Nie ma problemu ze stadionem: Prezydent Zabrza w rozmowie z "Gazetą"

- Chcemy, by stadion miał pojemność 30000 widzów i był gotowy w 2011 roku, czyli w sezonie, w którym Górnik ma walczyć o mistrzostwo Polski - mówił pod koniec 2007 roku Michael Mueller, wiceprezes Allianz Polska. - To realne, choć plan jest bardzo napięty - dodawał wówczas Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Już wiadomo, że tamte plany to mrzonki. Obecnie dyskusja toczy się na temat zupełnie innych terminów. Rok 2011 w najlepszym razie będzie... początkiem robót na stadionie.

Kilka dni temu wiceprezydent Lewandowski przyznał w "Sporcie", że jest opóźnienie w budowie. "Szansa na to, że cokolwiek zaczniemy robić w 2010 roku, jest praktycznie żadna. Zmieniali się architekci, niektórych warunków nie udało się gminie spełnić w zakładanym czasie (...). Z pewnością bardziej realny jest termin wiosenny i mam nadzieję, że nie będzie już żadnych opóźnień" - powiedział Lewandowski.

Kiedy w "Gazecie" również wspomnieliśmy o opóźnieniu budowy stadionu, do redakcji zadzwoniła prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. - Skąd takie przypuszczenia? Wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem - usłyszeliśmy od niej. - Muszę pana wiceprezydenta o to spytać, możliwe, że błąd popełniła gazeta - zastanawia się Mańka-Szulik.

Radny Borys Budka, były przewodniczący rady miejskiej, już przed kilkunastu miesiącami prorokował, że budowa stadionu może w ogóle nie dojść do skutku. Teraz mówi tak: - Niestety, potwierdza się to, przed czym przestrzegałem rok temu. Nigdy nie było pieniędzy na budowę nowego stadionu za 350 milionów złotych. Żaden budżet miasta w regionie by tego nie udźwignął. Pani prezydent od początku wiedziała, że nie spełni tych obietnic. Dlatego prócz rzucanych haseł nie przedstawiono nawet zarysu finansowania tego pomysłu. Szkoda, że symbol Górnika Zabrze jest wykorzystywany do kampanii wyborczej Małgorzaty Mańki-Szulik. Należy zrobić wszystko, by rzetelnie wyjaśnić fanom Górnika, na co tak naprawdę nas stać i na jaką pomoc ze strony miasta klub może liczyć.

Prezydent Zabrza jest zbulwersowana takimi oskarżeniami. - Na życie nie patrzę przez pryzmat kampanii wyborczej. Czy teraz na rok mam przerwać wszystkie inwestycje w mieście, bo jest kampania? - pyta.

W klubie daleko od optymizmu. - Nawet ten wiosenny termin początku budowy wydaje się nierealny. Przetargi na tak ogromne sumy trwają bardzo długo, prawnicy walczą o każdy przecinek. To nie koniec, bo projekt nie był konsultowany z policją czy strażą pożarną. Możemy mieć casus Okęcia. Warszawskie lotnisko zbudowano i od trzech lat stoi zamknięte, bo nie spełnia odpowiednich norm - przypuszcza jeden z działaczy.

Mańka-Szulik denerwuje się: - Te słowa nie płyną z troski o Górnika, ale z nieżyczliwości. Takie stawianie sprawy to zwykłe oszustwo.

Marek Wypych, rzecznik zabrzańskiej policji, przyznaje jednak: - Nikt nas nie pytał o nowy stadion.

Na najbliższej sesji rady miejskiej mają się pojawić Michael Mueller i Łukasz Mazur, nowy prezes Górnika. - Stadion jest dla nas priorytetem, więc pewnie skorzystamy z możliwości rozmowy na ten temat - mówi Mazur.

Co będzie, jeśli stadion nie powstanie? - Wtedy możliwe są dwa scenariusze. Górnik będzie grał w trzeciej lidze, bo takie warunki spełnia obecny obiekt, albo Górnik stanie się klubem w Rybniku. Tam nas chcą, tam jest stadion z 11 tysiącami krzesełek, tam mamy masę fanów. Liczę jednak, że miasto zbuduje stadion w Zabrzu - mówi prezes zabrzańskiego klubu.

W czwartek wiceprezes Górnika Maciej Sowicki i dyrektor ds. bezpieczeństwa i organizacji imprez masowych Jan Ozga wizytowali Stadion Miejski w Rybniku pod kątem możliwości organizacji na nim meczów Górnika w przyszłym sezonie.