Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Prezes Górnika realistą: pora budować nowy zespół?

- Popatrzmy w lustro. Może pora przestać żyć marzeniami i zacząć budować nowy zespół? - zastanawia się Łukasz Mazur. Prezes Górnika jest rozgoryczony porażką w Nowym Sączu.

Górnik zawodzi. W dwóch ostatnich meczach zabrzanie zdobyli jeden punkt (remis z Flotą Świnoujście, porażka z Sandecją) i są na czwartym miejscu z czterema punktami straty do premiowanej awansem drugiej lokaty.

Piotr Płatek: Po niezłej pierwszej połowie w drugiej Górnik prawie w Nowym Sączu nie istniał. Co Pan o tym sądzi?

Łukasz Mazur, prezes Górnika: Byłem w Nowym Sączu, jeżdżę na każdy mecz Górnika. Nie zauważyłem, by pierwsza połowa spotkania była niezła. Początek był tragiczny i chaotyczny, dopiero po golu mieliśmy przewagę, i to głównie dzięki Grześkowi Boninowi. Po tym meczu jest mi niesamowicie wstyd i jestem bardzo rozczarowany.

Porażka w Nowym Sączu oddala marzenia o awansie do ekstraklasy...

- Górnik przegrywa w Nowym Sączu, to się w głowie nie mieści. Nawet kibice Sandecji po tym spotkaniu życzyli naszemu klubowi awansu. Górnik to firma, na trybuny ściąga w różnych miastach tysiące widzów. Ale porażka w Nowym Sączu to nie wypadek przy pracy. Remis z przeciętną Flotą, cudem wygrana z Gorzowem, teraz porażka z Sandecją. Przecież gdybyśmy mieli dwa zwycięstwa więcej w tych dwóch ostatnich meczach, Górnik już byłby drugi w tabeli.

Co zrobić, by było lepiej? Macie jakiś pomysł?

- Pomysły są. Na środę mamy zaplanowane zebranie, będę debatować z trenerem. Nie spodziewam się ostrych decyzji, nie pora na nie, ale na pewno trzeba się zastanowić co dalej.

Zatem co dalej w Zabrzu?

- Może trzeba popatrzeć w lustro i powiedzieć sobie, gdzie jesteśmy. Może przestańmy żyć marzeniami, zacznijmy budować nowy zespół. Wszystkie zespoły grają pod nas, a my nie potrafimy tego wykorzystać. My teraz powinniśmy być tam, gdzie obecnie jest Widzew. Tymczasem my z takim potencjałem prezentujemy marną grę.

Na czym polega problem Górnika?

- Ja nie bardzo widzę wolę zwycięstwa, gdy na boisku pojawia się siedmiu defensywnych piłkarzy, którzy grają do tyłu. Jeśli idę walczyć z rywalem z przekonaniem, że będę się bronił, to na pewno od niego dostanę.

Jest problem ze stadionem Górnika. Władze miasta przyznają, że prace rozpoczną się dopiero za rok. Co klub i Allianz na takie wieści?

- To nie są dobre wiadomości. W tej sytuacji właściwie nie musimy denerwować się grą piłkarzy, bo z takim obiektem nie mamy czego szukać w ekstraklasie, gdzie obostrzenia licencyjne są ogromne. Na razie na najbliższy mecz z Kluczborkiem otworzymy najprawdopodobniej dwa nowe sektory, na stadion powinno wejść 1,5 tys. kibiców więcej.

Ryszard Komornicki, poprzedni szkoleniowiec Górnika, powtarzał, że w Zabrzu nie trenerzy są problemem, ale trzeba dokonać zmian w składzie. Co Pan na to?

- Też jestem tego zdania. Ewidentnie naszym problemem nie są trenerzy. Mówiłem już piłkarzom: "Chłopaki, niedługo wam zabraknie trenerów w Polsce".

Co oni na to?

- Kiwają głowami. Zgadzają się...