Przez cały sezon 2025/26 Arka Gdynia znajdowała się w dolnej połowie tabeli Ekstraklasy. Pod koniec marca Arka zadomowiła się w strefie spadkowej i ostatecznie nie utrzymała się na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Dawid Szwarga stracił pracę w Arce po porażce 0:3 z Koroną Kielce, a jego następcą został Dariusz Banasik. - Musieliśmy pochylić się nad sprawami, nad którymi niekoniecznie chcieliśmy się pochylać. Nie byliśmy przygotowani do tej zmiany - stwierdził Wojciech Pertkiewicz, prezes Arki, na jednej z konferencji prasowych.
Szwarga udzielił wywiadu portalowi weszlo.com, w którym odniósł się do swojego odejścia z Arki. Trener przyznał wprost, że mógł dalej pracować w Gdyni.
- Właściciel Marcin Gruchała czy dyrektor Veljko Nikitović podkreślali, że największym błędem było finalnie rozstanie ze mną, co nie sugeruje, że klub był w sytuacji bez wyjścia. Gdyby klub wykazał się chęcią dalszej współpracy, to byśmy dalej współpracowali. Takie słowa z ich ust nie padły, więc nie daliśmy sobie na to szansy. Pewnie jeden, dwa punkty zdecydowałyby o tym, czy byśmy się utrzymali, czy nie, więc było to do zrobienia - powiedział.
Szwarga zareagował też na wybór jego następcy w Arce. Trener Banasik jest absolutnym przeciwieństwem swojego poprzednika. - Trener Banasik mógł mieć inne podejście i sposób pracy. Odchodząc usłyszałem, że Arka poszuka trenera, który będzie kontynuował naszą pracę. Poszli w innym kierunku. Jednym ruchem to wszystko wyrzucono do kosza, bo wykonano zwrot o 180 stopni. I mówię to abstrahując od trenera Banasika, bo to jest to trener, który odnosił duże sukcesy w innych klubach. Tylko nie w ten sposób, więc to była rewolucja, nie ewolucja - dodał szkoleniowiec.
Zobacz też: Katastrofa gwiazdora przed mundialem. Dopiero co grał w finale LM
Szwarga przyznaje, że jest dobrze wspominany przez piłkarzy Arki. - Dalej mam kontakt z wieloma zawodnikami, którzy są wdzięczni za naszą pracę i to, jaki mieli „serwis". Uważam, że od piłkarzy trzeba wymagać dużo, ale żeby to robić, trzeba im też dużo dać. I my to robiliśmy. Drzwi do mojego pokoju były zawsze otwarte. Podstawą jest wzajemny szacunek i myślę, że tak było - opowiedział.
Szwarga był jednym z kandydatów do objęcia Rakowa Częstochowa przed następnym sezonem. Ostateczny wybór padł na Dawida Kroczka. - Rekrutacja była bardzo szczegółowa, jak zwykle u Michała Świerczewskiego. Kibicuję Dawidowi Kroczkowi. Uważam, że zrobił świetną robotę w ostatnich czterech meczach. Na pewno liczyłem na ten temat, bo Raków ma duży potencjał, daje trenerowi dużo narzędzi, które pozwalają się realizować i osiągać wyniki. I po prostu zwyczajna ambicja, bo mam poczucie, że mogę Rakowowi coś jeszcze dać - podsumował Szwarga.