Ostatnie półtora roku to jeden z najgorszych okresów w 87-letniej historii Stali Mielec. Spadek do I ligi po pięciu sezonach gry w Ekstraklasie, passa 15 meczów bez wygranej i realna groźba drugiej degradacji z rzędu - to był obraz klubu, który jeszcze niedawno stawiany był za wzór organizacji, mierzenia siły na zamiary i mądrej polityki finansowej.
Mielczanom udało się utrzymać na zapleczu Ekstraklasy na kolejkę przed końcem sezonu. Duży w tym udział miało udane zimowe okienko transferowe. Ściągnięto m.in. Macieja Gostomskiego, Kamila Cybulskiego czy Dominika Szalę. Trener Ireneusz Mamrot uporządkował zespół, a postaci grające w Mielcu już wcześniej - Piotr Wlazło, Paweł Kruszelnicki czy Jost Pisek pokazali bardzo dobrą formę.
Stal wiosną pokonała m.in. Wieczystą Kraków czy jesienne rewelacje - Polonię Bytom i Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a od marca zdobyła aż 22 punkty. Postawa na boisku przysłaniała jednak zakulisowe problemy. Do odejścia szykował się Jacek Klimek, który prezesem klubu jest od grudnia 2020 roku. Po zakończeniu sezonu Klimek potwierdził, że ustąpi ze stanowiska w czerwcu 2026 roku.
Swoją decyzję ogłosił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Jacek Klimek przekazał, że zostawia klub bez zaległości finansowych, za to z "zapasem" w wysokości 6 mln złotych. Ważne kontrakty na przyszły sezon ma mieć sześciu piłkarzy - Wlazło, Odolak, Kruszelnicki, Sommerfeld, Chrapusta oraz Kowalik. Tylko dwóch z nich było podstawowymi zawodnikami drużyny. Sezon, który niemal skończył się drugim z rzędu spadkiem, prezes ocenił na trójkę z plusem.
Zobacz też: Mistrzostwo świata to ich największe marzenie. Jak co cztery lata
W kolejnych medialnych wystąpieniach - m.in. dla portali Podkarpacie Live oraz hej.mielec.pl podkreślał, że myślami jest już poza Mielcem. Opowiedział o kulisach nieudanego sprowadzenia bogatych inwestorów oraz utraty wsparcia ze strony PGE, chaosu wokół budowanej z myślą o Stali bazy treningowej w pobliskim Tuszowie Narodowym, Stwierdził, że w najbliższych dniach może rozpocząć pracę w klubie Ekstraklasy. Nie zamierza też odpowiadać na zaczepki, zwłaszcza pochodzące od Tomasza Poręby.
Były europoseł był opiekunem Stali długie lata przed awansem do Ekstraklasy. To on sprowadził do Mielca ważnych sponsorów, i to on zaprosił w 2020 roku do współpracy Jacka Klimka. Poręba postanowił oddalić się od klubu w 2024 roku po zmianie władzy. Nie spodobało się to Klimkowi, który kilka dni temu nazwał go "hipokrytą i manipulantem", uznając wspomniane odejście za "ucieczkę jak szczur", odpowiadając na zaczepki polityka.
Tomasz Poręba nie pozostał dłużny. "Znów konfabulacje i alternatywna rzeczywistość" - tak opisał niedawne występy prezesa Stali w mediach. Podkreślił, że władze - zarówno prezes Klimek, jak i przewodniczący Rady Nadzorczej i prezes Stowarzyszenia FKS Stal Mielec Krzysztof Kapinos, boją się audytu dotyczącego ich działalności w ostatnich latach. "Odejdźcie, bo nie potraficie" - napisał. Poręba stwierdził, że w obecnej sytuacji nie ma możliwości na powrót do klubu. Zapowiedział jednak, że w przyszłości "powalczymy o duże cele, uczciwie, bez kompleksów i lokalnych cwaniaczków".
Jaka przyszłość czeka więc dwukrotnego mistrza Polski? Wskazówką będzie nazwisko nowego prezesa. W obecnej sytuacji kadrę pierwszego zespołu tworzy jedynie wspomniana przez Jacka Klimka na konferencji prasowej szóstka piłkarzy. Kontraktu na przyszły sezon nie ma nawet trener Ireneusz Mamrot.