Wisła Kraków na powrót do Ekstraklasy musiała czekać cztery lata. Wieczysta Kraków w tym czasie zaliczyła trzy awanse i awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. Drzwi Ekstraklasy sforsowała za pierwszym podejściem. Oto dlaczego projekt milionerów z ul. Chałupnika będzie trwał, a pogłoski o wycofaniu się Wojciecha Kwietnia z Wieczystej rozwiewają się jak zły sen.
Wieczysta Kraków - Chrobry Głogów 2:1. Rezultat finału baraży o Ekstraklasę w sezonie 2025/26 to znacznie więcej niż tylko wynik. To ma być polisa dla Wieczystej na dalszy udział w "wielkiej grze" i opcja na jeszcze bardziej epicki scenariusz dla osiedlowego klubu. Scenariusz, który wpływa również na Wisłę. W Krakowie, gdzie za futbol wzięły się dwa twarde charaktery, będzie ciekawie.
Podszczypywania i dwie wizje futbolu
Właściciele Wisły i Wieczystej, Jarosław Królewski i Wojciech Kwiecień, czasem się droczą. Jak ujmuje to prezes Wisły: "podszczypują". Młodszy, Królewski, wyjmuje telefon lub laptop, uruchamia programy. On i jego ludzie tworzą analizy, przesyłają raporty trenerom, piłkarzom, filtrują potencjalnych zawodników, przypasowując ich do drużyny pod względem kilkudziesięciu kryteriów. Szukają transferów bezgotówkowych. Stawiają na młodych.
Starszy, Kwiecień, też często wyciąga telefon. Odbiera i mówi: "Kupujemy, sprowadzamy, podpisujemy, awansujemy". Wszystko na już, bo szkoda tracić czasu, najwyżej coś się jeszcze dołoży, gdzieś wzmocni wielkim nazwiskiem, byłym reprezentantem. Do Wisły w ostatnim czasie przyłączali się ci, którzy posługują się "szkiełkiem i okiem". Romantycy futbolu, mający intuicję i dobre kontakty, szli do Wieczystej. Te "obozy" – nawet jeśli nieco przerysowane – funkcjonują pod Wawelem od kilku lat. Dziś już można powiedzieć, że oba doczekały się takich samych efektów. Awanse do Ekstraklasy mogą utwierdzić właścicieli klubów, że każdy z nich idzie dobrą drogą, ale może też dać do analizy, co dzieje się u sąsiada. Zresztą Królewski sugerował w rozmowie ze Sport.pl, że pewne refleksje w tej sprawie ma.
- Finanse w futbolu robią oczywiście różnicę i ciężko tu nie przyznać racji. Wojtek zaczął się jednak zastanawiać, czy intuicja, którą się ma i pieniądze, które są do dyspozycji, w zderzeniu z krytycznym systemem do analizy i ważnymi danymi nie mogą skutkować jeszcze lepszymi efektami - opisywał to nam Królewski. Kluczowe pytanie brzmi: na co obaj działacze liczą teraz? Co z Wisłą i Wieczystą się wydarzy?
Dalsze negocjacje przejęcia Wisły?
Tym bardziej że funkcjonowanie tych dwóch klubów staje się systemem naczyń coraz bardziej połączonych. Nie tylko dlatego, że w nowym sezonie mają dzielić stadion przy Reymonta, dbać o jego murawę, kooperować w sprawie terminarza i kosztów. Kwiecień od lat wspiera Wisłę. Co jakiś czas dostarcza jej finansową kroplówkę, ma na Reymonta najpiękniejszą lożę, chodzi na jej mecze, czasem nawet kosztem ważnych spotkań Wieczystej. W ostatniej kolejce ligowej szybko wyjechał z Sosnowca, gdzie grała jego drużyna, by świętować mistrzostwo "Białej Gwiazdy". Świętował je w swoim lokalu na krakowskim rynku, w towarzystwie wielu Wiślaków, w tym Kuby Błaszczykowskiego. Ten osobiście namawia go na przejęcie udziałów w Wiśle. Były reprezentant Polski ma 13,9 proc., Królewski 50,1 proc. Jasne jest, że Królewskiemu i Kwietniowi - dwóm silnym charakterom i dwóm światom, jeśli chodzi o biznes - zależy na sprawczości.
To dlatego informacje z początku maja o wejściu Kwietnia do Wisły były zaskakujące. Uderzały w Wieczystą. Sygnalizowały koniec tego projektu.
Po pierwsze, chwała zawodnikom z Chałupnika, że mimo wiedzy o takiej opcji robili swoje. Od 5 maja, kiedy to media obiegły niepokojące informacje o możliwym wycofaniu się Kwietnia z Wieczystej, które zresztą usłyszało w cztery oczy kilku zawodników, drużyna na pięć meczów wygrała trzy, jeden zremisowała.
Choć negocjacje dotyczące kupna akcji Wisły – jak słyszymy – mają trwać, Królewski ma w tej sprawie szereg warunków i jasne przesłanie. To samo tyczy zresztą możliwego późniejszego przejęcia klubu. Ten proces będzie trudny i długi. Obecny prezes "Białej Gwiazdy" wyłuszczył to ostatnio na platformie X:
"Najpierw musi być myśl, metodologia, ludzie, zespół i jasna wizja - dopiero wtedy pieniądze mają co przyspieszać i co zwielokrotniać - nawet przepłacać. Kiedy kolejność jest odwrócona - kiedy to pieniądze mają nadrobić brak pomysłu, brak kompetencji albo brak cierpliwości - kończy się zwykle tak samo, niezależnie od branży".
"Same pieniądze nie wystarczą już dziś - liczy się umysł i czas potrzebny na wdrożenie zmian, co widać doskonale na przykładzie Widzewa, Pogoni czy Cracovii. Którym życzę jak najlepiej" - dodawał w innym miejscu. Zapewniał, że Wisła nie zmieni obranej drogi i wypracowanej metodologii działania.
Ekstraklasa gwarantem dalszej zabawy
Momentami można było odnieść wrażenie, że część tych słów kierowana jest do Wojciecha Kwietnia. Ten wpompował w Wieczystą ogromne sumy, w ciągu siedmiu lat liczone prawdopodobnie w dziesiątkach milionów złotych. Sam Kwiecień nie ma ich w głowie, bo się nimi nie przejmuje. Jego majątek wyceniany jest na pół miliarda złotych.
Poza tym obok pieniędzy liczy się tu pasja, chęć działania, sprawczości, rywalizacji, uzyskania satysfakcji. Przejście w siedem lat z ligi okręgowej do Ekstraklasy to w polskim sporcie historyczny wyczyn. Coraz więcej głosów z Małopolski sugeruje, że Ekstraklasa jest teraz gwarantem dalszego funkcjonowania Wieczystej i że nie będzie ostrego i nagłego hamowania przed metą. Ono byłoby nielogiczne, a wręcz niebezpieczne. Nie tylko dla klubu, ale i samego biznesmena. Cel Wieczystej od lat był jasny, a komunikat: "zabieram zabawki i idę do domu", sporo by w postrzeganiu piłkarskiego cudotwórcy zmienił, lekko poplamił jego sportowe CV.
Zresztą dla Kwietnia dopiero teraz może zacząć się zabawa. Teraz można utrzeć nosa nie Polonii, a Legii. Cieszyć się nie z awansu do lepszej ligi, a z europejskich pucharów. Przygotowywać się nie na wielki mecz z Ruchem Chorzów, a na starcie z Juventusem, Marsylią czy innymi bywalcami europejskich pucharów. Abstrakcja? Statystycznie - w 18 zespołowej Ekstraklasie łatwiej załapać się do europejskich pucharów, niż awansować z 3.ligi do 2., na co mogła liczyć tylko jedna drużyna danej grupy. Dlaczego nie sprawdzić się korespondencyjnie z właścicielem Widzewa, prezesem Lecha, czy Motoru Lublin? Robert Dobrzycki, Karol Klimczak, Zbigniew Jakubas - do ich ligi wszedł właśnie Wojciech Kwiecień. Szykuje się serial lepszy niż niejedna propozycja Netfliksa. Hasło przewodnie właściciela Wieczystej wypowiedział zresztą jesienią, w rozmowie ze Sport.pl, Sławomir Peszko, dyrektor sportowy klubu i prawa ręka Kwietnia: - Gdzie jest sufit Wieczystej? W europejskich pucharach.