Co za thriller w półfinale baraży! ŁKS miał karnego na zwycięstwo

Regulaminowe 90 minut nie wystarczyło, by wyłonić pierwszego finalistę baraży o awans do Ekstraklasy. Chrobry Głogów remisował z ŁKS-em Łódź 1:1 po bramkach Andreu Arasy i Kacpra Laskowskiego. Dogrywka także nie wskazała zwycięzcy. Ostatecznie po serii rzutów karnych lepsi okazali się być piłkarze Chrobrego, którzy wykorzystali pięć jedenastek. Cztery razy tylko trafili gracze ŁKS-u, a Łukasz Bomba będzie pluł sobie w brodę, gdyż wiele piłek miał na rękach!
Chrobry Głogów - ŁKS Łódź, półfinał baraży o awans do Ekstraklasy
Fot. PAP/Przemysław Karolczuk

Po 34 kolejkach I Ligi wszystko stało się jasne - bezpośredni awans do Ekstraklasy wywalczyły Wisła Kraków i Śląsk Wrocław, zaś w walce barażowej zameldowały się Wieczysta Kraków, Chrobry Głogów, ŁKS Łódź i Polonia Warszawa. Zgodnie z zasadami, trzecia drużyna w ligowej tabeli grała z szóstą, zaś czwarta mierzyła się z piątą. Oba półfinały rozgrywano w czwartek 28 maja, a pierwszy z nich rozpoczął się o godz. 17:30 w Głogowie.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Chrobry w barażach o Ekstraklasę walczył po raz drugi w historii. Poprzednio, w 2022 roku, był o krok od awansu. Wówczas pod wodzą Ivana Djurdjevicia Głogowianie byli o włos od awansu. W finale przegrali z Koroną Kielce 2:3, tracąc gola w 119. minucie dogrywki. ŁKS Łódź z kolei chciał powrócić do elity po dwuletniej przerwie. W 2024 roku "Rycerze Wiosny" spadli z hukiem z 18. miejsca po zaledwie roku gry w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Obie ekipy zresztą przed tym spotkaniem znały się na wylot. W sezonie 2025/26 bowiem mierzyły się aż trzykrotnie. Na ligowych boiskach dwukrotnie górą był Chrobry (2:1, 3:1), zaś w Pucharze Polski lepszy po szalonym meczu okazał się być ŁKS, który zwyciężył 5:3. Mimo to, przed czwartkową rywalizacją trener gospodarzy Łukasz Becella zaznaczał, że faworytem w jego oczach są Łodzianie.

Do przerwy bezbramkowo, lecz pod dyktando Chrobrego

Pierwsze minuty jednak przebiegały pod dyktando gospodarzy. Chrobry regularnie gościł na połowie ŁKS-u i szukał swoich okazji do zdobycia bramki po stałych fragmentach gry. Kilkukrotnie jednak w zamieszaniu w polu karnym dobrze odnajdywał się Łukasz Bomba, który skutecznie bronił bramki gości.

Głogowianie próbowali go później zaskoczyć strzałami Sebastiana Strózika, Kacpra Laskowskiego czy Roberta Mandrysza zza pola karnego, lecz byli nieskuteczni. Tę nieskuteczność mógł skarcić zespół Grzegorza Szoki w 37. minucie gry. W pole karne wpadł Gustaf Norlin, ale jego uderzenie z lewej nogi wybronił Dawid Arndt.

Gol powinien paść w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki dopadł Myrosław Mazur i w doskonałej sytuacji skiksował. Ukraiński obrońca mógł pluć sobie w brodę, gdyż między nim a bramkarzem ŁKS-u nie było już nikogo. Po chwili Strózik zagrał mocną piłkę wzdłuż bramki, ale nikt nie zamknął tej akcji na dalszym słupku. Do przerwy było 0:0.

Pierwszy gol padł po godzinie gry i serii stałych fragmentów

Po przerwie to ŁKS zaczął dominować i tuż przed upływem godziny gry zamknął Chrobrego pod jego własną bramką. Cztery rzuty rożne - tyle w ciągu dwóch minut wykonali podopieczni Grzegorza Szoki. I czwarty korner przyniósł gola - po dochodzącej wrzutce piłkę głową uderzył Andreu Arasa i pokonał Arndta, dając gościom upragnione prowadzenie. Co ciekawe, Hiszpan miał zejść z boiska, ale po tej bramce trener "Rycerzy Wiosny" postanowił przedłużyć jego pobyt na głogowskiej murawie.

Chwilę później mogło być 1:1. Świetnie z prawej strony pokazał się Kelechukwu Ibe-Torti, który wgrał przed jedenasty metr do pozostawionego samotnie Laskowskiego. Skrzydłowy Chrobrego oddał strzał, ale doskonałą, instynktowną interwencją popisał się Bomba. Do dobitki z kolei nie zdążył Strózik.

68. minuta przyniosła z kolei okazję przed gośćmi z Łodzi. Na szesnastym metrze od bramki Arndta piłkę przyjął Fabian Piasecki. Były piłkarz m.in. Rakowa Częstochowa uderzył mocno w kierunku dalszego słupka, lecz futbolówka opuściła boisko za linią końcową.

Co to był za gol! Chrobry doprowadził do dogrywki genialnym "rogalem"

Na kwadrans przed końcem bardzo dobrym dryblingiem na prawej flance popisał się Strózik. Napastnik Chrobrego zszedł na lewą nogę i oddał strzał z linii pola karnego, jednak ponownie został zatrzymany przez Bombę.

Dwie minuty później jednak piłka w końcu zatrzepotała w siatce. Autorem cudownego gola był Kacper Laskowski, który z szesnastu metrów wkręcił "rogala" za kołnierz Bomby, wyrównując stan spotkania! Jak się zresztą okazało, było to trafienie doprowadzające do dogrywki, gdyż w końcówce doskonałej szansy nie wykorzystał Koki Hinokio, który został zablokowany przez strzelca gola na 1:1.

Interwencja sezonu dała ŁKS-owi wiarę. W karnych jednak szczęście sprzyjało Chrobremu!

Już na starcie dodatkowych 30 minut piłkarze gospodarzy byli bliscy wyjścia na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Mateusz Ozimek, a do uderzenia głową doszedł Michał Kozajda. Piłka jednak minęła bramkę Bomby tuż przy słupku. Tuż przed zmianą stron z kolei świetne wejście prawym skrzydłem zanotował Serhij Krykun, który odebrał podanie prostopadłe od Hinokio. Ukrainiec wystawił piłkę przed bramkę Arndta, lecz kiks zaliczył Mateusz Lewandowski.

W drugiej części dogrywki, a konkretnie w 111. minucie, kibice i piłkarze mogli przecierać oczy ze zdumienia, że piłka nie wpadła do bramki. Genialnym dośrodkowaniem z rzutu rożnego wprost na głowę Jakuba Gricia popisał się Ozimek, ale uderzenie Słowaka lecące wprost w okienko bramki wyciągnął fenomenalnie dysponowany tego popołudnia Bomba! Ta interwencja zresztą przesądziła o tym, że losy awansu rozstrzygnąć musiały rzuty karne.

Golkiper ŁKS-u zresztą chciał utrzymać rangę bohatera. W pierwszej serii jedenastek powiedział strzelcowi "pierwszy w środek". I Radosław Bąk go posłuchał, co wykorzystał Łukasz Bomba. Po chwili goście wyszli na prowadzenie za sprawą Lewandowskiego. W kolejnej serii mimo dobrego ustawienia obu bramkarzy swoje próby wykorzystali Sebastian Rudol i Myrosław Mazur.

Bomba fenomenalnie czytał intencje strzelców - uderzenia Piotra Janczukowicza nie obronił, choć miał piłkę na rękach. Nic do powiedzenia za to nie miał Arndt przy strzale Maksymiliana Pingota, który umieścił piłkę w okienku bramki. W czwartej serii nie pomylił się ani Mateusz Ozimek, ani Krzysztof Fałowski. Pewne uderzenie oddał także Jakub Grić. Wszystko mógł skończyć Serhij Krykun, jednak jego mocne uderzenie odbiło się od poprzeczki! Głogów oszalał, bo zabawa zaczęła się od nowa!

Po chwili doszło do ostatniej jak się okazało serii. Najpierw do siatki - po ręce Bomby - trafił Jakub Lis. Gdy do piłki podszedł Maciej Wojciechowski, pewny siebie był Arndt. Były golkiper ŁKS-u okazał się być bohaterem Chrobrego, gdyż odbił strzał i wprowadził zespół Łukasza Becelli do finału baraży!

Drugi półfinałowy mecz barażowy o awans do Ekstraklasy pomiędzy Wieczystą Kraków a Polonią Warszawa rozpocznie się o godz. 20:30. Relację tekstową na żywo na portalu Sport.pl już trwa. Śledzić można ją także w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Chrobry Głogów 1:1 ŁKS Łódź (78' Laskowski - 61' Arasa), k. 5:4

  • Chrobry: Arndt - Kozajda, Grić, Mazur, Lis - Bonecki (77. Lewkot), Mandrysz (115. Bartolewski) - Ibe-Torti (77. Bąk), Bartlewicz (57. Nowakowski), Laskowski (91. Ozimek) - Strózik (98. Janczukowicz)
  • ŁKS: Bomba - Loeffelsend (71. Krykun), Rudol, Wiech (78. Pingot), Fałowski, Norlin (94. Ernst) - Wysokiński (106. Szczygieł), Terlecki, Hinokio - Piasecki (90+1. Wojciechowski), Arasa (71. Lewandowski)
  • Żółte kartki: Mandrysz (Chrobry) - Wiech, Hinokio (ŁKS)
  • Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Zobacz też: Oto dlaczego Urban nie powołał najlepszego piłkarza Ekstraklasy

Więcej o: