Wojciech Kwiecień jeszcze tydzień temu miał być bardzo blisko przejęcia udziałów w Wiśle Kraków. "Przegląd Sportowy Onet" informował w zeszły czwartek, że właściciel Wieczystej Kraków wykupi pakiet 25 proc. akcji. Według dziennika miało już nawet dojść do finalizacji transakcji. Doniesienia te szybko zdementował jednak prezes Wisły, Jarosław Królewski. Teraz wydaje się, że do żadnych zmian właścicielskich w ekipie "Białej Gwiazdy" nie dojdzie.
Już w poniedziałek pisała na ten temat "Gazeta Krakowska". Jak twierdziła, na finiszu negocjacji zaczęły pojawiać się coraz większe rozbieżności. Chodziło przede wszystkim o podział kompetencji w klubie. Kwiecień miał nie być zadowolony z zakresu władzy, jaki mu proponowano. W związku z tym perspektywa jego wejścia do Wisły wyraźnie się oddaliła.
Teraz pogłoski te potwierdził "Przegląd Sportowy Onet". - Jak słyszymy, musiałby stać się cud, by do tej transakcji doszło w nadchodzącym czasie - podał w czwartek. Gazeta dodała również, że Kwiecień w ostatnich dniach próbował wykupić większy pakiet akcji niż 25-procentowy. W ten sposób przejąć większe kompetencje w klubie. Nie było na to jednak zgody obecnych władz.
Zobacz też: Oto cena za Ziółkowskiego. Jest też chętny klub
A zatem wydaje się niemal przesądzone, że saga wokół Kwietnia i Wisły dobiegnie końca, choć nie da się wykluczyć kolejnych zwrotów akcji. Na całej sytuacji skorzysta zapewne Wieczysta. Media podawały bowiem, że jeśli Kwiecień zaangażuje się w Wisłę, to drugi krakowski zespół zostanie w zasadzie porzucony. W grę miał nawet wchodzić scenariusz wycofania Wieczystej do IV ligi. A tak będzie ona mogła spokojnie przygotowywać się do baraży o Ekstraklasę tym bardziej, że nieoficjalnie już przyznano jej licencję na występy w tych rozgrywkach.
Mimo to Wieczysta nadal pozostaje zagrożona. W mediach pojawiły się kolejne plotki - tym razem, że Kwiecień namawiany jest do zainwestowania w inne kluby. "Gazeta Krakowska" pisała o "dwóch klubach z południa Polski, bardzo uznanych markach". Tomasz Włodarczyk, na kanale Meczyki zdradził natomiast, że chodzi o Górnik Zabrze i Ruch Chorzów.