To była 40. minuta spotkania na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej w Warszawie. Kamil Nowogoński próbował wybić piłkę z pola karnego Górnika Łęczna po dośrodkowaniu jednego z graczy Polonii. Na nieszczęście dla Nowogońskiego, piłka spadła tuż pod nogi Simona Skrabba. Fin uderzył piłkę lekko, ale na tyle prezycyjnie, że bramkarz Górnika nie był w stanie obronić tego strzału. W ten sposób Polonia wyszła na prowadzenie w pierwszym niedzielnym meczu w 32. kolejce I ligi.
Początek spotkania był z wyraźnym wskazaniem na Polonię. Bardzo aktywny był Benedykt Piotrowski, który próbował strzałów sprzed pola karnego Górnika, ale były one niecelne. Nieudany strzał oddał też Ilkay Durmus. Polonia miała wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i tworzyła sobie więcej sytuacji. Górnik był groźny przede wszystkim z kontrataków, ale też próbował grać szybko, mijając dwie linie w ustawieniu przeciwnika.
W 26. minucie Dani Vega uderzył piłkę z rzutu wolnego i trafił w poprzeczkę. Chwilę przed golem Skrabba kolejną szansę miał Piotrowski, ale jego strzał z okolicy jedenastego metra obronił Łukasz Budziłek. Po stronie Górnika pojedyncze szanse mieli Branislav Spacil czy Dawid Tkacz, natomiast bramkarz Polonii nie skapitulował.
Dosyć nieobecny w grze Polonii był Łukasz Zjawiński, czyli drugi najlepszy strzelec w tym sezonie I ligi. Dwukrotnie Durmus próbował prostopadłych podań w kierunku Zjawińskiego, natomiast obrońcy Górnika nie dawali mu możliwości na oddanie celnego strzału.
Po przerwie to Polonia była bliżej zdobycia drugiej bramki. W 47. minucie Zjawiński otrzymał piłkę z lewego skrzydła i uderzył ją od razu, ale nie trafił w bramkę. Potem było spore zamieszanie w polu karnym Górnika po rzucie rożnym, a Budziłek znakomicie wybił piłkę.
Zobacz też: Hiszpanie bezlitośni dla Lewandowskiego. "Jest już przeszłością"
Przez większość drugiej połowy Górnik nie meldował się w polu karnym Polonii, a także nie oddawał żadnych strzałów na bramkę przeciwnika. W 74. minucie piłkarze Polonii zablokowali strzały Patryka Paryzka oraz Egzona Kryeziu. Dziesięć minut później Vega znów uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, ale w tej sytuacji Budziłek zareagował instynktownie i wybił piłkę na rzut rożny.
Najbardziej znamienny był fakt, że Górnik oddał żadnego celnego strzału na bramkę Polonii. W końcówce było sporo dośrodkowań w pole karne rywala, natomiast brakowało dokładności, więc Mateusz Kuchta nie został sprawdzony przez zawodników z Łęcznej.
Polonia zadała drugi cios w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Vega prowadził piłkę blisko pola karnego Górnika. David Ogaga wybił piłkę spod nóg Hiszpana, chcąc zneutralizować całe zagrożenie, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że Zjawiński zdążył minąć bramkarza i strzelić gola na 2:0.
Kilkadziesiąt sekund później Górnik oddał pierwszy celny strzał, który skończył się golem. Górnik szybko wznowił grę z rzutu wolnego, zrobiło się zamieszanie, a bramkę zdobył Mateusz Hołownia. W samej końcówce czerwoną kartkę obejrzał Jurij Szatałow, trener Górnika.
Zwycięstwo 2:1 dało Polonii awans na szóste miejsce z 50 punktami, więc zespół Mariusza Pawlaka jest w strefie barażowej. Z kolei Górnik pozostaje w strefie spadkowej i traci trzy punkty do Stali Mielec, która jest "nad kreską". Polonia zagra jeszcze w tym sezonie z Wisłą Kraków (15.05) i Odrą Opole (24.05), a Górnik będzie rywalizował z Odrą (16.05) i ŁKS-em (24.05).