Kilka dni temu portal Goal.pl ogłosił, że właściciel Wieczystej Wojciech Kwiecień zamierza wycofać się z klubu i nawet jeśli zespół awansuje do Ekstraklasy, to wycofa się z rozgrywek na szczeblu centralnym. Taką informację mieli usłyszeć piłkarze w trakcie specjalnie zwołanego spotkania. Wojciech Kwiecień tym wieściom zaprzeczył, ale i tak z ciekawością czekaliśmy na kolejny mecz należącej do niego drużyny.
Piłkarze z Krakowa podejmowali dziś Miedź Legnica - czyli drużynę, która marzy o powrocie do Ekstraklasy. W Sosnowcu oglądaliśmy nudne spotkanie - jedyne dzisiaj, w którym do przerwy utrzymywał się remis 0:0.
Do przerwy najwięcej działo się w Mielcu, gdzie trener Tomasz Tułacz prowadził Puszczę Niepołomice w swoim 400. meczu z tym zespołem. Szkoleniowiec drużyny, która walczy o powrót do Ekstraklasy, mógł być jednak wściekły, bo jego zespół już w 10. minucie stracił gola na 0:1. Przepiękne podanie do Kruszelnickiego posłał Piotr Wlazło, "obciął się" jeden z obrońców Puszczy i piłkarz Stali musiał trafić do siatki!
Puszcza grała słabo, ale tuż przed końcem pierwszej połowy wyrównała dzięki bramce zza pola karnego Norberta Barczaka. Gospodarze mogli sobie pluć w brodę, bo wygrana w tym meczu sprawiłaby, że byliby o krok od utrzymania.
O utrzymanie walczył dziś też Znicz Pruszków, ale 17. drużyna I ligi mierzyła się z dobrze dysponowaną Polonią Bytom. Goście już w 5. minucie wyszli na prowadzenie po bramce Stefańskiego. Wydaje się, że po golach w 54. i 60. minucie umarły ostatnie nadzieje Pruszkowian na utrzymanie w I lidze. Za to Polonii ten wynik - przy remisie w Sosnowcu - dawał awans na 6. miejsce w tabeli.
Drużyna z Bytomia na tym się nie zatrzymała. W 69. minucie goście strzelili bramkę na 4:0! To już było znęcanie się nad rozbitym rywalem. Znicz jeszcze zdołał strzelić bramkę honorową z rzutu karnego.
W tym samym czasie wciąż czekaliśmy na jakiekolwiek trafienie w Sosnowcu. Nie można powiedzieć, że brakowało okazji - zarówno Wieczysta jak i Miedź atakowały - ale oba zespoły miały problem z oddaniem celnego strzału.
W końcu jednak się udało! W 86. minucie Asier Cordoba strzelił bramkę dla Miedzi. Napastnik drużyny gości miał trochę szczęścia przy swoim strzale głową, bo przy próbie interwencji poślizgnął się Djermanović. Ta bramka zapewniła Miedzi trzy punkty i awans na 6. miejsce - Legniczanie mają dwa punkty przewagi nad Polonią Warszawa, Ruchem Chorzów i Polonią Bytom.
W 98. minucie Stal Mielec powinna strzelić gola, który dawałby jej niemal pewne utrzymanie. Mielczanie zmarnowali jednak szansę na bramkę z kilku metrów. Cykało po strzale głową trafił prosto w bramkarza!