Tak kibice Wisły potraktowali Królewskiego zaraz po meczu. Polały się łzy

Cztery lata na boiskach I Ligi i ani roku dłużej! Wisła Kraków pokonała Chrobrego Głogów 2:0 i przypieczętowała awans do Ekstraklasy. Jednym z ojców sukcesu "Białej Gwiazdy" jest jej prezes Jarosław Królewski, który po końcowym gwizdku został zaproszony przez kibiców na trybunę. Nie krył wzruszenia po tym, jak został potraktowany przez najzagorzalszych fanów klubu spod Wawelu.
Prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski
Fot. PAP/Art Service

Julian Lelieveld i Marko Bozić zapewnili Wiśle Kraków zwycięstwo 2:0 nad Chrobrym Głogów, które przypieczętowało awans "Białej Gwiazdy" do Ekstraklasy. Tuż po końcowym gwizdku na stadionie przy ul. Reymonta 20 wybuchła niekontrolowana radość. Kibice bowiem nie mogli już się doczekać powrotu 13-krotnego mistrza Polski na boiska najwyższej klasy rozgrywkowej.

Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. "Szukali się po dworcach"

Kibice podziękowali Królewskiemu za awans

To były długie cztery sezony. W tym czasie Krakowianie dwukrotnie musieli uznawać wyższość rywali w barażach o awans. Na osłodę udało się wygrać Puchar Polski i zagrać w eliminacjach europejskich pucharów. W głowie Jarosława Królewskiego był jednak tylko i wyłącznie powrót do elity, który wymagał wielu zmian kadrowych.

To właśnie prezes Wisły jest jednym z autorów sukcesu. Gdy w 2019 roku jako inicjator akcji ratunkowej chroniącej "Białą Gwiazdę" przed upadkiem trafiał do rady nadzorczej klubu, nikt nie mógł przypuszczać, że historia potoczy się właśnie w taki sposób.

Królewski przez ostatnie siedem lat zaskarbił sobie sympatię i szacunek kibiców, za którymi zawsze stawał murem. Szczególny przykład szacunku do fanów mieliśmy w tym sezonie, gdy prezes Wisły wolał oddać mecz ze Śląskiem Wrocław walkowerem, niż pozwolić na to, by fani nie zostali wpuszczeni na trybuny stadionu we Wrocławiu. W piątkowy wieczór najzagorzalsi kibice postanowili mu się odwdzięczyć i po końcowym gwizdku zaprosić do siebie, skandując głośno "Jarek Królewski".

Huczne zapowiedzi. "Zrobimy jeszcze coś większego"

W oczach prezesa i głównego udziałowca "Białej Gwiazdy" zakręciły się łzy. Mimo ogromnego wzruszenia zebrał się jednak na kilka słów w kierunku fanów. Niekoniecznie cenzuralnych, ale w tym momencie można było mu to wybaczyć.

- Dziękuję wam. Zrobiliśmy to, Sharks. Zrobiliśmy to, ku*wa! Dziękuję, że byliście ze mną w trudnych dniach. Pamiętam, jak rok temu nie było tutaj zbyt wielu, którzy jeszcze wierzyli, że da się to zrobić. Dziękuję wam z całego serca, nigdy w życiu tego nie zapomnę, ale zrobimy z tego jeszcze coś większego. Dzięki! - wykrzyczał i odszedł popijając szampana w akompaniamencie przyśpiewek płynących ze świętujących awans trybun.

"Coś większego" to oczywiście cele długoterminowe, o których Królewski mówił w ostatnich dniach. Prezes Wisły zapowiedział, że do 2030 roku chciałby awansować do Ligi Mistrzów. W rozmowie z Gazetą Krakowską przedstawił nieco bardziej przyziemne plany na najbliższą przyszłość.

- Przede wszystkim chcielibyśmy być pełnoprawnym członkiem Ekstraklasy, czyli grać nie o utrzymanie, tylko starać się na początek utrzymać się gdzieś w środku tabeli. Pewnie jeszcze w maju będziemy ogłaszać nowych sponsorów - powiedział.

Zobacz też: Dziennikarz ESPN ogłasza ws. Lewandowskiego. "Nadszedł czas"

Więcej o: