To były długie cztery sezony. W tym czasie Krakowianie dwukrotnie musieli uznawać wyższość rywali w barażach o awans. Na osłodę udało się wygrać Puchar Polski i zagrać w eliminacjach europejskich pucharów. W głowie Jarosława Królewskiego był jednak tylko i wyłącznie powrót do elity, który wymagał wielu zmian kadrowych.
To właśnie prezes Wisły jest jednym z autorów sukcesu. Gdy w 2019 roku jako inicjator akcji ratunkowej chroniącej "Białą Gwiazdę" przed upadkiem trafiał do rady nadzorczej klubu, nikt nie mógł przypuszczać, że historia potoczy się właśnie w taki sposób.
Królewski przez ostatnie siedem lat zaskarbił sobie sympatię i szacunek kibiców, za którymi zawsze stawał murem. Szczególny przykład szacunku do fanów mieliśmy w tym sezonie, gdy prezes Wisły wolał oddać mecz ze Śląskiem Wrocław walkowerem, niż pozwolić na to, by fani nie zostali wpuszczeni na trybuny stadionu we Wrocławiu. W piątkowy wieczór najzagorzalsi kibice postanowili mu się odwdzięczyć i po końcowym gwizdku zaprosić do siebie, skandując głośno "Jarek Królewski".
W oczach prezesa i głównego udziałowca "Białej Gwiazdy" zakręciły się łzy. Mimo ogromnego wzruszenia zebrał się jednak na kilka słów w kierunku fanów. Niekoniecznie cenzuralnych, ale w tym momencie można było mu to wybaczyć.
- Dziękuję wam. Zrobiliśmy to, Sharks. Zrobiliśmy to, ku*wa! Dziękuję, że byliście ze mną w trudnych dniach. Pamiętam, jak rok temu nie było tutaj zbyt wielu, którzy jeszcze wierzyli, że da się to zrobić. Dziękuję wam z całego serca, nigdy w życiu tego nie zapomnę, ale zrobimy z tego jeszcze coś większego. Dzięki! - wykrzyczał i odszedł popijając szampana w akompaniamencie przyśpiewek płynących ze świętujących awans trybun.
"Coś większego" to oczywiście cele długoterminowe, o których Królewski mówił w ostatnich dniach. Prezes Wisły zapowiedział, że do 2030 roku chciałby awansować do Ligi Mistrzów. W rozmowie z Gazetą Krakowską przedstawił nieco bardziej przyziemne plany na najbliższą przyszłość.
- Przede wszystkim chcielibyśmy być pełnoprawnym członkiem Ekstraklasy, czyli grać nie o utrzymanie, tylko starać się na początek utrzymać się gdzieś w środku tabeli. Pewnie jeszcze w maju będziemy ogłaszać nowych sponsorów - powiedział.
Zobacz też: Dziennikarz ESPN ogłasza ws. Lewandowskiego. "Nadszedł czas"