21 maja 2022 roku Wisła Kraków przegrała 0:1 u siebie w Wartą Poznań. To było smutne pożegnanie z Ekstraklasą. Absencja "Białej Gwiazdy" miała trwać tylko rok, jednak tenże rok zmienił się w dwa lata, a dwa lata potem w aż cztery. Wisła w tym czasie dwa razy przegrała baraże o awans, raz nawet do nich się nie dostała, a także... wygrała Puchar Polski. Kadrowo zmieniła się w pełni, bo z zawodników, którzy zagrali wtedy z Wartą, dziś przy Reymonta nie ma już nikogo. Jednak w końcu po czterech latach pierwszoligowego "czyśćca" Krakowianie stanęli w drzwiach Ekstraklasy.
By otworzyć je na oścież, Krakowianie potrzebowali co najmniej punktu w domowym meczu z Chrobrym Głogów. Co prawda i bez tego już ten awans realnie mieli, bo trzecia w tabeli Wieczysta Kraków mogła ich wyprzedzić wyłącznie bilansem bramkowym, a ten przed kolejką miała gorszy o 15 goli. Co do Chrobrego, dla nich ten mecz również był ważny. Głogowianie mogą mieć trudności z awansem bezpośrednim, bo do drugiego Śląska Wrocław tracą 6 pkt. Jednak im wyższe miejsce w Top 6, tym więcej spotkań domowych w barażach. Poza tym 4 pkt przewagi nad 7. lokatą to też jeszcze nie jest pełne bezpieczeństwo.
Wisła od pierwszych minut rzuciła się do ataku, a pierwsze skrzypce grali Julius Ertlthaler i Frederico Duarte. To właśnie oni w 15. minucie zbudowali doskonałą akcję na prawym skrzydle, po której Duarte dośrodkował w głąb pola karnego, a tam na piłkę nabiegł Julian Lelieveld i kapitalnie z woleja huknął pod poprzeczkę! Trzy minuty później Duarte do asysty mógł dorzucić gola, ale jego płaski strzał w polu karnym wybronił Dawid Arndt. Prostopadłym podaniem obsłużył go wtedy Ertlthaler. Ten duet straszliwie nękał obronę gości.
Z biegiem czasu Chrobry nieco odepchnął Wisłę od własnego pola karnego. Przynajmniej do stopnia takiego, by nie mówić o oblężeniu. Im jednak już dobre bronienie nie wystarczyło. Musieli też groźnie zaatakować, a z tym był duży kłopot. Bez celnego strzału trudno o gola, a takowego Chrobry w pierwszej połowie nie oddał. Krakowianie mogli zaś podwyższyć na 2:0, jednak Duarte w 44. minucie został zablokowany przez obrońcę tuż przed oddaniem strzału, który musiałby skończyć w bramce, o ile Portugalczyk by nie skiksował.
Wisła była o wiele lepsza przed przerwą, a krótko po niej tylko to potwierdziła. W 48. minucie Kacper Duda podał do Bozicia w pole karne, a ten, zamiast uderzać na siłę, jak dwukrotnie w pierwszej połowie, strzelił płasko, technicznie, a co najważniejsze skutecznie! Krakowianie zadali drugi cios i znaleźli się już jedną nogą w Ekstraklasie, powoli dokładając już drugą.
Nie wyglądało na to, by to się miało zmienić. Chrobry miał problem z wykreowaniem czegokolwiek ciekawego. Za to Wisła mogła podwyższyć na 3:0, lecz Arndt dwukrotnie kapitalnie bronił strzały Bozicia, a przy pierwszym z nich dobitkę Duarte też. Portugalski skrzydłowy nawet trafił raz do siatki, ale z bardzo wyraźnego spalonego.
Nikt się tym spalonym jednak nie smucił. Nie było się wszak czym przejmować, bo to był wieczór triumfu. Wisła Kraków wygrała z Chrobrym Głogów 2:0 i jest już w stu procentach pewna, że po czterech latach w I lidze powróci do Ekstraklasy! To jest TEN sezon "Białej Gwiazdy"!