Wisła Kraków do niedzielnego meczu ze Stalą Rzeszów przestępowała po serii trzech kolejnych remisów: z Polonią Bytom (1:1), Ruchem Chorzów (1:1) i Puszczą Niepołomice (2:2). Podopieczni Mariusza Jopa udali się na Podkarpacie z myślą przełamania i wykonania kroku w kierunku awansu do Ekstraklasy.
Rywal wydawał się idealny, bowiem Stal kwietniu przegrała wszystkie cztery mecze, ulegając kolejno: Odrze Opole (0:1), Stali Mielec (2:3), Polonii Warszawa (0:2) i Łódzkiemu Klubowi Sportowemu (1:2).
Jakie więc musiało być zdziwienie obserwatorów, gdy w 26. minucie meczu gospodarze wyszli na prowadzenie? Szymon Kądziołka wykorzystał podanie od Karola Łysiaka i zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie.
Pech chciał, że 12 minut później musiał opuścić boisko.
Wisła odpowiedziała dopiero w drugiej połowie. W 49. minucie w podbramkowym zamieszaniu najprzytomniej zachował się Frederico Duarte, który znajduje się ostatnio w wybornej formie. Portugalczyk strzelał gole w trzech z czterech poprzednich meczów Wisły. Jego bramka w Rzeszowie doprowadziła do wyrównania.
To nie był koniec popisu Duarte, który w 71. minucie trafił po raz drugi, wyprowadzając Wisłę na bezcenne prowadzenie. Portugalczyk pod nieobecność Angela Rodado wziął na siebie odpowiedzialność zdobywania goli.
Najbliższe spotkanie Wisły zostanie rozegrane w piątek 8 maja. Krakowianie przy ul. Reymonta podejmą Chrobrego Głogów. Jeśli przynajmniej zremisują to spotkanie, to zagwarantują sobie awans do Ekstraklasy. Stal Rzeszów 10 maja na wyjeździe zagra z Pogonią Siedlce (17:00).