Poważne oskarżenia wobec prezesa Śląska. "Wywalił mi pięścią w twarz"

W meczu oldbojów pomiędzy Piastem Lutynią a PKS-em Łany prezes Śląska Wrocław Remigiusz Jezierski miał uderzyć piłkarza z drużyny rywala. O całej sprawie pisze portal Weszło. Poszkodowany trafił na SOR, a działacz uważa, że było to zdarzenie przypadkowe.
Remigiusz Jezierski
Screen - www.youtube.com/watch?v=YsLeRiJbcK0

Remigiusz Jezierski w przeszłości był napastnikiem m.in. Śląska Wrocław, a w styczniu obecnego roku został prezesem tego klubu. Wrocławianie walczą o awans do PKO Ekstraklasy. Obecnie zajmują w ligowej tabeli drugie miejsce ze stratą pięciu punktów do pierwszej Wisły Kraków i przewagą czterech "oczek" nad Wieczystą. Jeśli taka sytuacja się utrzyma, to Śląsk szybko wróci do elity. Działacze oczywiście z uwagą śledzą przebieg I ligi, ale zaraz może się jednak okazać, że Jezierski będzie miał dużo większe zmartwienia. 

Zobacz wideo Probierz uratował karierę Koseckiego? "Będę mu za to na zawsze wdzięczny"

Jezierski oskarżany. "Wywalił mi celowo pięścią w twarz"

Na co dzień prezes Śląska Wrocław jest zawodnikiem oldbojów PKS-u Łany. W ostatnim meczu z Piastem Lutynia miał uderzyć celowo jednego z rywali - Michała. Ten opowiada w rozmowie z portalem Weszło, że na jego twarzy pojawiło się mnóstwo krwi. Jezierski nie znokautował go w ferworze walki, lecz wszystko zrobił umyślnie - trafiając go pięścią. 

- On na pewno będzie się bronił, że to była sytuacja boiskowa, ale nie była. Powtórzę: prezes Śląska Wrocław odwrócił się do mnie, wywalił mi celowo pięścią w twarz tak, że byłem cały we krwi. Przecież to jakiś absurd. Płacę podatki we Wrocławiu, on jest jako prezes utrzymywany z moich podatków i mnie bije po ryju w meczu oldbojów - podkreślił poszkodowany.

Michał trafił na SOR, wysłał do redakcji Weszło nawet fotografię dokumentu z wypisem. Przebywał w szpitalu 5-6 godzin. Jak podkreśla, na szczęście nie ma złamanego nosa. 

Wersję poszkodowanego potwierdził jego kolega z drużyny - Jarek. Przyznał, że później Jezierski próbował przepraszać Michała, poklepał go po ramieniu, a ten nie zamierzał przyjmować przeprosin. Obaj panowie podkreślają, iż gdyby doszło do tego zdarzenia w ferworze walki, to jeszcze dałoby się to zrozumieć, ale celowe uderzenie jest niedopuszczalne.

Jezierski się broni. "Kompletnie niefortunnie"

Jezierski zdążył już zabrać głos na temat kontrowersyjnej sytuacji. Tak jak przewidywał poszkodowany, prezes Śląska mówi, iż to był przypadek. 

- Do tej sytuacji doszło kompletnie niefortunnie. Chciałem się uwolnić od przeciwnika przy dośrodkowaniu i faktycznie przypadkowo go uderzyłem. Nie pamiętam już czym, czy otwartą ręką, czy przedramieniem, ale na pewno nie było to celowe. I jeśli on ma świadków, to ja też mogę takich przedstawić - powiedział. 

Czytaj także: W Hiszpanii huczy o następcy Lewandowskiego. Nie mają złudzeń

Nie ma nagrań, na których byłaby widoczna cała sytuacja. Jezierski dodał, że przeciwnik wrócił do gry i zachowywał się w stosunku do niego agresywnie. Nie można wykluczyć tego, że sprawa trafi do sądu.

Więcej o: