Wisła Kraków jest już jedną nogą w Ekstraklasie. Na cztery kolejki przed końcem sezonu I ligi ma 9 punktów przewagi nad trzecią w tabeli Wieczystą, a to oznacza, że matematyczną gwarancję awansu może zapewnić sobie nawet w najbliższy weekend. Dla 13-krotnych mistrzów Polski będzie to powrót do elity po czterech latach przerwy. A o co zamierza walczyć, gdy się w niej znajdzie?
O najbliższych planach opowiedział jej prezes i większościowy udziałowiec, Jarosław Królewski. W rozmowie z "Gazetą Krakowską" dostał nawet pytanie, kiedy możemy spodziewać się Wisły ponownie w europejskich pucharach. - Realnie patrząc: szybciej, niż wielu sądzi, ale nie tak szybko, jak chcieliby najgorętsi kibice. Sezon 2026/2027 to dla nas powrót do Ekstraklasy i absolutny priorytet sportowy nazywa się: utrzymać się w lidze, zbudować drużynę, która walczy o coś, a nie o przetrwanie - odpowiedział.
Jak wyjaśnił Królewski, najbliższy sezon Wiślacy traktują jako: "etap stabilizacji". Dopiero w kolejnych cele będą ambitniejsze. Mimo to klub musi poważnie przygotować się do startu rozgrywek. Latem możemy spodziewać się więc transferów. - Analizy transferowe prowadzimy od kilku miesięcy, niezależnie od wątków właścicielskich. Dział sportowy i analityczny działa w sposób systemowy - decyzje są oparte na danych i dopasowaniu do ligi, do której aspirujemy. Nie ujawnię nazwisk, natomiast priorytety są jasno zdefiniowane. Mówimy o wzmocnieniach, nie uzupełnieniach - wyjaśnił Królewski.
Zobacz też: Włosi bez litości o Zielińskim po meczu Interu. "Nadmierne lenistwo"
Jednocześnie zaznaczył, że możliwości na rynku transferowym będą większe, jeśli Wisłę zasili nowy inwestor. W ostatnich dniach sporo mówi się o wejściu do klubu podmiotu zagranicznego lub przejęciu części akcji przez... Wojciecha Kwietnia. Właściciel Wieczystej Kraków od lat jest kibicem Wisły i zdaniem mediów jest gotów w nią zainwestować, nawet kosztem drugiego krakowskiego klubu.
A jak do tych pogłosek odniósł się sam Królewski? - Na dziś nie ma żadnych decyzji i najpewniej nie będzie ich przed czerwcem, bo priorytetem są kwestie sportowe. Nie ma planów zmian na poziomie zarządczym - realizujemy strategię wymagającą ciągłości. Ewentualne zmiany mogą wynikać wyłącznie z decyzji inwestora, który chciałby realizować własną wizję operacyjną, a tym samym przejąć zarządzanie całym klubem - podsumował.