Tak się walczy o awans! Dwa gole w meczu Wieczystej

Wieczysta Kraków nie składa broni w walce o bezpośredni awans do Ekstraklasy! Zespół prowadzony przez Kazimierza Moskala nie miał problemu ze skontrolowaniem i dwukrotnym "ukąszeniem" GKS-u Tychy. Krakowianie wygrali 2:0 i jest to dla nich niezwykle ważny triumf, bo po sobotnim zwycięstwie Śląska Wrocław ze Stalą Mielec (3:2) groziło im nawet siedem punktów straty do drugiego miejsca w tabeli. GKS zbliża się do spadku do II ligi.
Mecz Wieczysta - GKS Tychy
L / PAP

Wiele się już w tym sezonie I ligi wydarzyło, ale dwa zwycięstwa z rzędu w wykonaniu GKS-u Tychy? Tego jeszcze nie widzieliśmy. Aż do zeszłego tygodnia. Po pokonaniu Pogoni Siedlce na wyjeździe 1:0, Tyszanie niespodziewanie ograli także ŁKS Łódź, tym razem u siebie 3:2. Zupełnie niespodziewane przebudzenie drużyny, która wcześniej miała serię 21 meczów bez triumfu. Być może za późne, bo nawet po tych wygranych GKS nadal tracił przed kolejką do bezpiecznego miejsca 8 pkt. Jednak zmniejszenie tej straty do pięciu oczek na 4 kolejki przed końcem sezonu? To pozwoliłoby Tyszanom nadal marzyć o utrzymaniu. 

Zobacz wideo Żelazny mocno o trenerze Arsenalu: Arteta to trener z Instagrama

Wieczysta musiała gonić Śląsk

Do tego potrzebowali jednak wyjazdowego zwycięstwa z Wieczystą Kraków. Ta zagrała w środku tygodnia absolutnie szalony mecz z Polonią Bytom. Przegrywali 0:2 po pierwszej połowie, ale ostatecznie wygrali 4:3. Dzięki temu nadal gonią Śląsk Wrocław w walce o bezpośredni awans do Ekstraklasy. Wrocławianie wygrali w sobotę 3:2 ze Stalą Mielec, więc Wieczysta pilnie potrzebowała triumfu z GKS-em, by nie tracić do nich już sześciu czy nawet siedmiu punktów. Oraz wyprzedzić Chrobrego Głogów i wskoczyć na 3. miejsce.

Cios przed przerwą, cios po przerwie. Wieczysta nie pozostawiła wątpliwości

Po pierwszej połowie byli bliżej sukcesu. Nie pozwolili GKS-owi na za wiele (tylko 1 celny, niezbyt groźny strzał). Sami atakowali znacznie częściej, choć długo bezskutecznie. Zmieniło się to tuż przed przerwą. W 45. minucie gospodarze posłali dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne gości. Karol Fila zgrał piłkę głową, a Stefan Feiertag uderzył wolejem z pierwszej piłki, posyłając futbolówkę płasko i tuż obok słupka! Wieczysta strzeliła gola do szatni i wreszcie przełamała GKS. 

Po przerwie wiele się nie zmieniło. To gospodarze byli aktywniejsi i szukali drugiego gola. Swego dopięli w 63. minucie. Natan Dzięgielewski ścigał się do piłki z Kasjanem Lipkowskim, a potem upadł w polu karnym na skutek zderzenia z obrońcą Tyszan. Sędzia uznał, że to gracz Wieczystej był pierwszy i odgwizdał rzut karny! GKS mocno protestował, jednak ani to, ani VAR decyzji nie zmieniły. Jakub Mędrzyk był o centymetry od obrony jedenastki, ale uderzenie Mikkela Maigaarda było na tyle mocne, że przełamało mu ręce i dało gospodarzom prowadzenie 2:0! 

GKS powoli żegnał się z nadzieją na choćby punkt. Lisandro Semedo mógł ich jej doszczętnie pozbawić w 69. minucie, lecz przegrał pojedynek sam na sam z Mądrzykiem. Nie wpłynęło to jednak zbytnio na końcowe rozstrzygnięcie. Wieczysta wygrała pewnie 2:0 i zgarnęła trzy punkty. Dzięki temu tracą 4 pkt do drugiego miejsca. Tyszanie z kolei na cztery kolejki przed końcem sezonu mają do odrobienia 8 pkt do bezpiecznej 15. lokaty. Nie ma co ukrywać, ich szanse na utrzymanie w I lidze są mizerne. 

Wieczysta Kraków - GKS Tychy 2:0 (Feiertag 45', Maigaard 63'(K))

Więcej o: