Powoli do końca dobiegają już rozgrywki I ligi. Już za kilka tygodni poznamy beniaminków Ekstraklasy, a także drużyny, które spadną na trzeci poziom rozgrywkowy. Ostatnia kwietniowa sobota przyniosła aż cztery spotkania pierwszoligowców.
W pierwszym meczu ŁKS Łódź przybliżył się do walki o awans, dzięki wygranej ze Stalą Rzeszów. Goście wyszli na prowadzenie po bramce Kądziołki pomimo rozpaczliwych interwencji Bobka. Jeszcze przed przerwą wyrównał Craciun, a decydującą bramkę zdobył Norlin. Było to pierwsze domowe zwycięstwo ŁKS-u od początku listopada, kiedy to bez punktów z Łodzi wyjechał Śląsk. O 19:30 ruszyły kolejne trzy mecze 30. kolejki.
Najwięcej działo się w Mielcu. Śląsk zdecydowanie przeważał w pierwszej połowie, ale bramki z gry strzelali tylko gospodarze. Zaczęło się w 18. minucie od znakomitego rajdu Pawła Kruszelnickiego, który pokonał Michała Szromnika. Stal z prowadzenia cieszyła się tylko trzy minuty, bo rzut karny wykorzystał Przemysław Banaszak.
Niedługo później było już 2:1, a do bramki gości trafił Bartosz Szeliga. W czwartej minucie doliczonego czasu gry po raz drugi z rzutu karnego skutecznie uderzył Banaszak. Po przerwie gra wyglądała bardzo podobnie - Stal została zepchnięta do defensywy, a Śląsk dominował i szukał zwycięskiego trafienia. Przyjezdni dopięli swego w 81. minucie po trafieniu Michała Mokrzyckiego, ale drżeli o wygraną do końca. W doliczonym czasie gospodarze domagali się rzutu karnego, ale sędziowie nie zauważyli zagrania ręką.
Zobacz też: Była 8. minuta półfinału Ligi Mistrzyń. Wielki moment Ewy Pajor
Znacznie mniej działo się w Siedlcach. Miedź tworzyła sobie dużo sytuacji, jednak podopieczni Janusza Niedźwiedzia nie byli w stanie ani razu skierować piłki do bramki. Po przerwie uczynił to jednak obrońca Pogoni, Marcin Flis - i był to cudowny gol przewrotką! Dobrą grę w drugiej połowie potwierdził Karol Podliński, który podwyższył prowadzenie gospodarzy.
Najdłużej na bramki czekano w Warszawie. Zarówno Polonia, jak i Chrobry Głogów są w czołówce ligi, ale w pierwszej połowie widać to było tylko po drużynie gospodarzy. Brakowało jednak skuteczności. Podobnie wyglądała gra po przerwie. Podopieczni Mariusza Pawlaka kompletnie zdominowali gości, ale nie umieli przełożyć tego na wynik.
W 76. minucie Paweł Lenarcik wrzucił sobie piłkę do bramki, ale sędziowie anulowali to trafienie Polonii - uznali bowiem, że bramkarz Chrobrego był faulowany. Co się odwlecze to nie uciecze - 89. minuta przyniosła trafienie Łukasza Zjawińskiego, który potężnym strzałem główką nie dał szans Lenarcikowi.
W niedzielę odbędą się jeszcze dwa mecze I ligi. Wieczysta Kraków zmierzy się w Sosnowcu z GKS-em Tychy, a Odra Opole zagra z Polonią Bytom. W poniedziałek 30. kolejkę na zapleczu Ekstraklasy zamkną Ruch Chorzów i Pogoń Grodzisk Mazowiecki.
Z sytuacji w tabeli najbardziej mogą być zadowoleni kibice Wisły i Śląska. To te dwie drużyny są bardzo blisko bezpośredniego awansu do Ekstraklasy. Zwycięstwa pozwoliły też wejść do strefy barażowej ŁKS-owi Łódź i Polonii Warszawa. Druga z rzędu wygrana Pogoni Siedlce sprawia, że ta drużyna ma już bezpieczną przewagę nad szesnastym Górnikiem Łęczna.