Faworytem poniedziałkowego spotkania w Legnicy byli gospodarze. Przede wszystkim dlatego, że w poprzednim pojedynku ze Zniczem Pruszków (2:1) Miedź przełamała serię trzech meczów bez wygranej. Poza tym Górnik Łęczna w tym sezonie I ligi jeszcze nie wygrał na wyjeździe.
W październikowym spotkaniu między tym drużynami Łęcznianie wygrali 2:0. - Plan na dzisiejszy mecz? Zdobyć jedną bramkę więcej. Mam nadzieję, że wywieziemy stąd trzy punkty. Nasza gra będzie zależała od ustawienia przeciwnika - powiedział trener Górnika Jurij Szatałow w przedmeczowej rozmowie z TVP Sport. - Górnik po zmianie trenera przeszedł na system 1-3-4-3, czyli taki, w którym my funkcjonujemy. Oglądając Górnika widać już pewne powtarzalności i zachowania w tym ustawieniu. Punktuje lepiej niż jesienią i walczy o to, żeby utrzymać się w Betclic 1. Lidze. My mamy swoje ambicje, więc spotkają się dwa zdeterminowane zespoły - przyznał z kolei Janusz Niedźwiedź, opiekun zespołu Miedzi.
Co ciekawe, trener Legniczan w przeszłości był zawodnikiem Szatałowa. Obaj mieli okazję współpracować ze sobą w Amice Wronki na przełomie XX i XXI wieku. Na boisku nie było jednak sentymentów, a twarda gra o zwycięstwo.
Już w 5. minucie rewelacyjnym strzałem zza pola karnego popisał się Dawid Tkacz. Piłka po jego mocnym uderzeniu dostała rotacji i skończyła swój lot w siatce bramki Miedzi.
Gospodarze próbowali doprowadzić do remisu, ale długo nie oddali ani jednego celnego strzału, a także często brakowało im ostatniego podania. Górnik miał sporą przewagę w środku pola, zagęszczając grę. Ale i swoje problemy.
W 31. minucie z boiska musiał zejść Kamil Orlik. Lider drużyny Szatałowa w czasie dynamicznego przejścia do kontry niefortunnie stanął i był bliski skręcenia kostki. W jego miejsce na murawie pojawił się Jakub Myszor.
- Kibice Miedzi mają prawo być zawiedzeni - przyznali komentatorzy TVP Sport tuż przed zakończeniem pierwszej połowy. Graczy gospodarzy pożegnały gwizdy miejscowych fanów.
W drugiej części Łęczna mogła szybko podwyższyć wynik. W 52. minucie po dośrodkowaniu Kamila Nowogońskiego z prawej strony bardzo źle w polu karnym zachował się Bekzod Akhmedov. Uzbek ewidentnie spanikował i nieskutecznie zakończył klarowną sytuację do zdobycia gola.
Miedź zaczęła grać nieco ryzykowniej, ale Łukasz Budziłek nie dał się zaskoczyć, a i dośrodkowania gospodarzy w dalszym ciągu były mocno niedokładne. Kamil Antonik starał się, lecz jego wysiłki nie przynosiły efektów. Górnik grał bardzo uważnie w obronie.
Dopiero w 77. minucie Miedź oddała pierwszy celny strzał. Po nieudanym uderzeniu z rzutu wolnego piłka trafiła pod nogi Antonika. Lepszy w tej konfrontacji okazał się Budziłek. - Wyrasta na bohatera tego meczu - zaznaczył komentator TVP Sport.
W 79. minucie zabójczą kontrę przeprowadzili Łęcznianie. Myszor po prawej stronie dostrzegł Nowogońskiego, a 19-latek zdobył swojego pierwszego gola na boiskach I ligi.
W 89. minucie Mateusz Grudziński popisał się świetnym strzałem. Piłka po jego uderzeniu trafiła jednak w słupek.
W tabeli I ligi prowadzi Wisła Kraków (58 punktów) przed Śląskiem Wrocław (51) i Chrobrym Głogów (48). W strefie spadkowej zaś znajduje się GKS Tychy (21 "oczek"), Znicz Pruszków (24), a także Górnik Łęczna (26). W czwartkowym, zaległym meczu 25. kolejki Wieczysta Kraków podejmie Polonię Bytom. Początek 23 kwietnia o godzinie 20.