To już końcówka sezonu I ligi. Emocji na finiszu rozgrywek nie ma może tak wiele, jak w Ekstraklasie, gdzie ponad pół ligi walczy o europejskie puchary lub utrzymanie, ale w I lidze też jest wiele niewiadomych. Na razie pewny wydaje się jedynie awans Wisły Kraków do Ekstraklasy oraz spadek GKS-u Tychy do II ligi.
Dziś rozegrano aż cztery mecze I ligi. Sobota zaczęła się od spotkania Śląska Wrocław, który stracił punkty w starciu ze Zniczem Pruszków (2:2). Za to o 19:30 rozpoczęły się aż trzy mecze: GKS Tychy - ŁKS Łódź, Wieczysta Kraków - Odra Opole i Puszcza Niepołomice - Polonia Bytom.
Tyszanie tydzień temu wygrali pierwszy mecz od sierpnia. Dziś mało kto się spodziewał powtórki tego sukcesu, bo na stadion w Tychach przyjechał walczący o baraże ŁKS Łódź. Tylko że zespół gości szybko dał się zaskoczyć GKS-owi. Już w 11. minucie bramkę na 1:0 zdobył Julian Keiblinger, który wykorzystał niezbyt pewną interwencję bramkarza ŁKS-u i trafił do siatki po strzale głową. Do przerwy Tyszanie utrzymali sensacyjne prowadzenie.
Szybko na prowadzenie wyszła też Puszcza Niepołomice. Gospodarze już w 13. minucie wygrywali 2:0 po bramkach Koseia Iwao oraz Amarildo Gjoniego. Taki wynik dawał Puszczy awans na 9. miejsce w tabeli. Drużyna trenera Tułacza jeszcze niedawno drżała o utrzymanie, a teraz niewykluczone jest, że powalczy o awans do Ekstraklasy.
Gospodarze nie mogli jednak przedwcześnie świętować, bo już w 29. minucie bramkę kontaktową zdobył Konrad Andrzejczak.
Najmniej konkretów było w meczu Wieczystej z Odrą Opole. W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze, ale ostatecznie nie przyniosło to nawet jednego gola. Po przerwie Wieczysta już w 46. minucie mogła wyjść na prowadzenie, ale strzał Knezevicia został zablokowany.
Za to Tyszanom nie udało się zablokować strzału Sebastiana Rudola w 57. minucie. Obrońca ŁKS-u został całkowicie zignorowany przy rzucie rożnym i oddał mocne uderzenie... w Fabiana Piaseckiego. Piłka odbiła się od twarzy napastnika i wpadła do siatki.
W 72. minucie Piasecki zdobył drugiego gola w tym meczu, tym razem już bez udziału przypadku. Napastnik ŁKS-u położył na ziemi obrońcę GKS-u i pewnym strzałem pokonał golkipera. ŁKS odwrócił wynik... i z prowadzenia cieszył się przez kilkadziesiąt sekund. Już w pierwszym ataku po straconym golu GKS Tychy zdobył gola na 2:2. Wystarczyło jedno dogranie w pole karne, gdzie do piłki dopadł 17-letni Tymoteusz Ryguła.
W tym samym czasie Wieczysta przeprowadzała kolejne ataki, które nie przynosiły żadnych skutków. Do 80. minuty klub z Krakowa oddał 17 strzałów - żaden nie wpadł do siatki. A w końcówce to Wieczysta miała szczęście, że nie straciła gola, bo stuprocentowej okazji nie wykorzystał Kacper Przybyłko. W tym meczu nie padła już żadna bramka. Odra wywalczyła cenny punkt.
Za to ŁKS Łódź się skompromitował. Bo tak trzeba nazwać sytuację, w której jeden z kandydatów do gry o awans przegrywa mecz z najgorszą drużyną ligi, choć już wygrywał 2:1. W 87. minucie genialnym uderzeniem z linii pola karnego popisał się Marcin Szpakowski, który pokonał Alexandra Bobka. Znów mógł się lepiej spisać bramkarz łódzkiego klubu.
Po przerwie nic nie zmieniło się w meczu Puszczy Niepołomice. Gospodarze wygrali z Polonią Bytom i tracą już tylko dwa punkty do strefy barażowej.