Chrobry Głogów w poprzedniej kolejce niespodziewanie przegrał na wyjeździe 0:1 z walczącym o utrzymanie Górnikiem Łęczna. Stal Mielec z kolei zanotowała na swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu - ostatnio pokonała na własnym stadionie Stal Rzeszów 3:1. Mielczanie ewidentnie się rozpędzili, ale trzeba pamiętać, że także walczą o utrzymanie. Tymczasem mecz w Głogowie rozpoczął się dla nich bardzo źle.
Już w drugiej minucie meczu gospodarze prowadzili 1:0. Zakotłowało się w polu karnym Stali Mielec i piłkę do własnej siatki skierował Yegor Tsykalo.
W 28. minucie Chrobry podwyższył wynik. Na listę strzelców wpisał się Radosław Bąk. Asystował mu Robert Mandrysz. Ponownie nie popisała się obrona Mielczan, która w taki sposób wybijała piłkę w polu karnym, że dwa podania gospodarzy wystarczyły do ponownego rozmontowania defensywy.
W 39. minucie tymczasem kibice oglądali drugą bramkę samobójczą. Tym razem to piłkarz Chrobrego - Jakub Krić - skierował piłkę do własnej bramki i na tablicy świetlnej widniał wynik 2:1. Taki rezultat utrzymał się już do samego końca spotkania.
Trzy punkty sprawiają, że Chrobry zbliżył się do Śląska Wrocław na dwa "oczka" i liczy się w walce o bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy. Obecnie zespół z Głogowa ma 48 punktów, które zgromadził w 29 meczach. Trzeba oczywiście jeszcze poczekać na to, jak spiszą się Wrocławianie w swoim najbliższym spotkaniu.
Obecnie Chrobry ma pięć punktów przewagi nad czwartą w tabeli Wieczystą Kraków, ale drużyna Kazimierza Moskala rozegrała dwa mecze mniej. Stal Mielec w dolnych rejonach tabeli na ten moment ma sześć "oczek" więcej niż Górnik Łęczna (pierwszy zespół w strefie spadkowej), który rozegrał jedną potyczkę mniej.