22 gole i jedna asysta w 28 meczach - to liczby Angela Rodado z tego sezonu w barwach Wisły Kraków. Hiszpan walnie przyczynił się do tego, że Wisła jest liderem I ligi z 54 punktami i jest coraz bliżej powrotu do Ekstraklasy. Rodado zszedł z boiska w samej końcówce meczu z Górnikiem Łęczna (3:2) ze względu na problemy z barkiem. Potem stało się jasne, że Rodado już nie zagra w tym sezonie, ponieważ uraz jest zbyt poważny. Sam klub rekomendował zawodnikowi, by ten poddał się operacji i spokojnie wrócił do zdrowia.
Rodado właśnie przeszedł operację barku i podzielił się tą informacją z kibicami Wisły poprzez media społecznościowe. "Operacja za mną. To tylko mała przeszkoda, ale jestem zmotywowany jak nigdy dotąd. Droga do powrotu zaczyna się teraz" - napisał Hiszpan we wpisie. Rodado otrzymał mnóstwo komentarzy ze słowami wsparcia i życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.
Rodado już nie zagra w tym sezonie, a poza tym z gry wypadł inny napastnik Wisły. Chodzi o Jordiego Sancheza, który uszkodził więzadło w stawie skokowym. Jego przerwa potrwa co najmniej miesiąc, więc Sancheza też zabraknie w pozostałych meczach Wisły w tym sezonie.
To oznacza, że jedynym zdrowym napastnikiem w kadrze Wisły pozostaje Albańczyk Ardit Nikaj, który jest wypożyczony z KF Skenderbeu i strzelił dwa gole w 17 meczach.
Przed Wisłą zostało jeszcze sześć meczów w tym sezonie - z Ruchem Chorzów (19.04), Puszczą Niepołomice (24.04), Stalą Rzeszów (03.05), Chrobrym Głogów (08.05), Polonią Warszawa (16.05) i Pogonią Siedlce (23.05).
Zobacz też: Nie wytrzymał w studiu Ligi Mistrzów. "Tak po prostu, z frustracji"
W lipcu zeszłego roku Rodado przedłużył kontrakt z Wisłą do czerwca 2030 r. "Decyzja o pozostaniu została podjęta wspólnie - z pełnym przekonaniem, że przed nami kolejne wyjątkowe chwile" - pisał klub w komunikacie ogłaszającym podpisanie nowej umowy między obiema stronami.
- Są takie transfery, nad którymi spędziłem więcej czasu, niż uganiając się za moją żoną. Odwiedzałem go w domu, spędziłem sporo czasu z jego rodziną, nachodziliśmy się za nim. Były rozmowy z agentami, też przekonywaliśmy jego partnerkę. Zawsze byliśmy z nim fair. Kluby z Polski pytały, a gdy dostawały od nas odpowiedź odmowną, publicznie zaprzeczały. A to tylko jest źle dla piłkarza - opowiadał Jarosław Królewski, prezes Wisły w jednym z wywiadów.