Bieżący sezon to nieustanny koszmar GKS-u Tychy. Zawodnicy ze Śląska mogli już nawet zapomnieć, jak smakuje zwycięstwo, bowiem nie odnieśli w rozgrywkach ligowych takowego od 21 sierpnia 2025 roku! To łącznie aż 21 meczów. Na dwóch najwyższych szczeblach w Polsce to zdecydowanie najdłuższa taka seria. Od niedawna także wliczając II ligę, bo wcześniej niechlubny prym wiódł GKS Jastrzębie-Zdrój (0 zwycięstw w tym sezonie), ale Jastrzębianie przez problemy finansowe wycofali się z rozgrywek.
Tyszan z kryzysu nie zdołał wyprowadzić trener Artur Skowronek, a kilkumiesięczna kadencja Łukasza Piszczka okazała się katastrofą i jeszcze pogorszyła sprawę. W połowie marca trenerem zespołu został Austriak Rene Poms, jednak on także nie wygrał żadnego z trzech pierwszych meczów (remis, 2 porażki). Kolejnym wyzwaniem dla GKS-u był wyjazd do Siedlec na mecz z tamtejszą Pogonią. Kolejna porażka sprawiłaby, że Tyszanie mogliby już w następnej kolejce zagwarantować sobie spadek z ligi.
Każda seria dobiega jednak kiedyś końca, nawet ta najgorsza. Pierwsza połowa była równie słaba z obu stron. Obejrzeliśmy w niej tylko jeden celny strzał GKS-u i to mizerny. W drugiej było już nieco lepiej, ale w niej przede wszystkim wydarzyło się to, co najważniejsze, czyli jedyny w tym spotkaniu gol. W 76. minucie meczu goście posłali dośrodkowanie w pole karne z rzutu wolnego, a na skraju pola karnego zaledwie 17-letni Tymoteusz Reguła podbił sobie piłkę i uderzył po ziemi z woleja. Zasłonięty przez gąszcz piłkarzy bramkarz Siedlczan nie zdążył zareagować, przez co GKS wyszedł na prowadzenie!
Prowadzenie, które po raz pierwszy od dawna udało im się utrzymać. Tyszanie zwyciężyli 1:0 i w końcu doczekali się zwycięstwa. Niewykluczone, że obudzili się za późno, bo mimo tej wygranej do bezpiecznej pozycji tracą 11 punktów na 6 kolejek przed końcem sezonu. Niemniej wciąż mogą jeszcze przynajmniej powalczyć. W następnej kolejce w sobotę 18 kwietnia o 19:30 zmierzą się u siebie z ŁKS-em Łódź. Siedlczanie z kolei mogą sobie tą porażką jeszcze skomplikować sprawę. Jeśli Znicz Pruszków ogra u siebie Miedź Legnica (jeszcze dziś o 17:00), ich przewaga nad strefą spadkową stopnieje do 4 punktów.