Znicz Pruszków miał przed tym meczem 20 punktów - tyle samo co Stal Mielec. Już remis wystarczyłby więc gospodarzom, żeby opuścić strefę spadkową. Stal Rzeszów wygrywając ten mecz zbliżyłaby się do strefy barażowej.
Już w 7. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie 1:0. Trochę chaosu w polu karnym i orientujący się w tym wszystkim Adrian Kazimierczak strzelił bramkę. Znicz z tego prowadzenia zbyt długo się nie cieszył. Już w 29. minucie bramkę na 1:1 zdobył Sebastien Thill, który uderzył z dystansu. Błąd popełnił golkiper Znicza, który z tym uderzeniem powinien sobie poradzić.
Ale w końcówce pierwszej połowy Znicz przeżył prawdziwą katastrofę. W 38. minucie Dominik Sokół dostał czerwoną kartkę i gospodarze musieli grać w dziesięciu. Chwilę później - po bramce Jonathana Juniora z rzutu karnego - Stal wygrywała już 2:1. A jeszcze przed przerwą piłkarz drużyny gości pokonał Kacpra Napieraja drugi raz. Wydawało się pewne, że Stal to spotkanie wygra.
A jednak ogromne zaangażowanie piłkarzy Znicza sprawiło, że do samego końca walczyli oni o punkt. W 69. minucie bramkę kontaktową zdobył Krystian Tabara. Piłkarze z Pruszkowa mimo gry w osłabieniu oddali aż 24 strzałów (o 8 więcej niż Stal), ale nie przyniosło to skutku w postaci trzeciego gola.
Stal wygrała 3:2 i obecnie traci jeden punkt do strefy barażowej. Znicz Pruszków pozostaje w strefie spadkowej, a jeszcze może stracić kontakt ze Stalą Mielec, która w tej kolejce zagra z Wieczystą Kraków.