Śląsk domaga się pieniędzy od Wisły. Odpowiedź Królewskiego mówi wszystko

Takiego konfliktu w polskiej piłce jeszcze nie było. Śląsk Wrocław i Wisła Kraków wciąż toczą spór w związku z meczem, który się nie odbył. PZPN z kolei rozdaje kolejne kary dla obu klubów, a prezes "Białej Gwiazdy" Jarosław Królewski zapowiada, że to dopiero początek batalii. Zwłaszcza że Wrocławianie żądają od Krakowian wypłacenia zadośćuczynienia za organizację niedoszłego spotkania. - To jest po prostu absurdalne - mówił na antenie Meczyków.
Jarosław Królewski
Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Spór na linii Śląsk Wrocław - Wisła Kraków zdaje się nie mieć końca. Wróćmy do tego, co wydarzyło się 7 marca. "Biała Gwiazda", zgodnie z zapowiedziami prezesa Jarosława Królewskiego, nie stawiła się na ligowym meczu we Wrocławiu. Decyzja ta została podjęta ze względu na to, że gospodarze odmówili wpuszczenia na trybuny kibiców gości.

Zobacz wideo Oficjalnie jest walkower! Roj: Zgodzimy się, że ta decyzja jest sprawiedliwa

Komisja Dyscyplinarna PZPN nie pozostawiła tej sprawy bez ukarania obu klubów. Najpierw walkowerem ukarano Wisłę, a w poniedziałek 16 marca kary doczekał się również Śląsk - z tym, że finansowej. Wrocławianie będą musieli zapłacić aż milion złotych. Na tym jednak trwająca od dwóch tygodni wojna się nie zakończy, co zapowiedziały obie strony.

Śląsk chce zadośćuczynienia. Królewski wyśmiał wrocławski klub

Śląsk zamierza się odwołać od decyzji komisji, a także żąda wypłacenia przez Wisłę zadośćuczynienia za organizację meczu, do którego ostatecznie nie doszło. Klub z Wrocławia bowiem do samego końca udawał, że nic się nie wydarzyło - piłkarze wyszli na rozgrzewkę, a następnie w towarzystwie sędziów wkroczyli na murawę, co z trybun stadionu Tarczyński Arena obserwowali kibice. Takie kroki musiały zostać podjęte w celu otrzymania walkowera. Jarosław Królewski jednak w rozmowie z kanałem Meczyki wprost stwierdził, że Krakowianie żadnych pieniędzy Śląskowi nie oddadzą.

- Żądanie od nas płacenia zadośćuczynienia jest absurdalne. Myślę, że każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie rozumie, że daliśmy prawie tydzień na to, aby tę sprawę wyczyścić. Potem daliśmy kolejne dni na podjęcie jakichkolwiek decyzji w tym temacie. [...] Śląsk Wrocław powinien teraz zająć się tym, aby przygotować się na dalszą batalię, bo ta się w tym momencie rozpoczyna - powiedział prezes Wisły, po czym - już po raz kolejny - wyśmiał osoby decyzyjne w Śląsku.

- Te rozmowy mniej więcej tak wyglądają: absurdalność tych konfliktów logicznych na poziomie Śląska Wrocław jest tak ogromna, że ja czasami nie wiem, czy mam się śmiać z tych decyzji i argumentacji, czy nie. Problem jest większy. Śląsk, wiedząc, że ten mecz się nie odbędzie, naraził na koszty - dokładnie te, których będzie się domagał od Wisły Kraków - Urząd Miasta - zaznaczył.

- Jeśli Śląsk dzisiaj wystąpi do Wisły o zwrot jakichkolwiek środków dot. tego meczu, obliczy je w jakiś swój - zakładam - śmieszny sposób, to w momencie, gdy tej sprawy nie wygra, dostanie to pytanie z Urzędu Miasta: "Dlaczego naraziliście nas na koszty wiedząc, że mecz się nie odbędzie?". A nie wygra tej sprawy. Wisła Kraków w komunikatach, w pismach informowała, że nie przyjedzie na mecz w sytuacji, kiedy kibice nie zostaną wpuszczeni - koniec, kropka. Śląsk musiał być przygotowany na to, że mecz się nie odbędzie i naraził swoich kibiców na to, by przyszli na mecz - zakończył Królewski.

W tabeli I Ligi Wisła wciąż znajduje się na samym czele. "Biała Gwiazda" ma na koncie 52 punkty, co daje jej dziewięć oczek przewagi nad drugim Śląskiem. W poniedziałek z Wrocławianami zrównać może się Wieczysta Kraków, która zmierzy się z Polonią Bytom.

Zobacz też: Jest odpowiedź Wisły ws. kary dla Śląska od PZPN. "Oczekujemy"

Więcej o: