O Śląsku Wrocław w ostatnich tygodniach ponownie zrobiło się głośno, a to za sprawą afery wokół meczu Wrocławian z Wisłą Kraków, kiedy to goście postanowili nie przyjechać na spotkanie. Ponadto prezes Wisły Jarosław Królewski oskarżył Śląsk o korzystanie z nielegalnej pomocy ze środków publicznych.
Jakub Kosecki, który grał w barwach Śląska w sezonie 2017/2018, nie chciał wypowiadać się dokładnie na temat ostatniej afery związanej z jego byłym klubem. Podzielił się jednak przemyśleniem, że chociażby kontrowersje z finansowaniem przez Śląsk nie są tematem nowym.
- Im częściej takie rzeczy się działy, tym większy niepokój robił się w szatni. W Śląsku Wrocław zawsze są jakieś delikatne zawirowania, czy jest lepiej czy gorzej. To klub miejski, który zawsze przyciąga wiele kontrowersyjnych opinii na temat swojego finansowania - powiedział Kosecki.
- Raz bronią się przed spadkiem, potem walczą o mistrzostwo. Teraz spadli do 1. Ligi, tam nie są hegemonem, który wyróżniałby się na tle reszty stawki, znowu jest afera z zarobkami zawodników czy sztabu szkoleniowego. Tam cały czas coś się dzieje - dodał popularny "Kosa".
35-latek zdradził też czy podobne afery pozaboiskowe wpływają na zawodników.
- Jako piłkarz chcesz dobrze wykonywać swoją pracę. Wyjść na trening, potem dobrze zagrać w meczu i być oceniany przez pryzmat boiska. Ja zawsze w taki sposób starałem się do tego podchodzić, dlatego różne afery, przyśpiewki kibicowskie i nieprzyjemne sytuacje dla mnie nigdy nie były ważne. Miałem bardzo grubą skórę, wiele w życiu przeszedłem i bardzo dostałem po głowie za swój styl bycia - dodał Kosecki.
Po 24. grach w Betclic 1. Lidze Śląsk Wrocław zajmuje czwarte miejsce, a na koncie ma 40 punktów. Ostatnim zwycięstwem drużyny był walkower 3:0 z Wisłą Kraków, którym w piątek Komisja ds. Rozgrywek ukarała lidera rozgrywek.