Wisła Kraków w końcu wyszła na boisko. "Biała Gwiazda" wprawdzie nie pojechała na zeszłotygodniowy mecz ze Śląskiem Wrocław i ostatecznie decyzją PZPN została ukarana walkowerem, ale Krakowianie przygotowywali się w tym czasie na domowe starcie przeciwko Miedzi Legnica. Forma gości to definicja gry w kratkę - od początku roku "Miedzianka" dwa razy wygrała, dwa razy zremisowała i raz przegrała.
Wyraźnymi faworytami byli podopieczni Mariusza Jopa, którzy od wielu kolejek rozsiadają się w fotelu lidera I Ligi. Początek meczu zgodnie z oczekiwaniami należał do Krakowian, którzy udokumentowali przewagę już w 8. minucie gry. Gola na 1:0 za sprawą pięknego woleja strzelił Angel Rodado po przedłużeniu dośrodkowania przez Wiktora Biedrzyckiego. To było już 20. trafienie Hiszpana w tym sezonie.
Legniczanie starali się odrabiać straty. Swoich sił pod bramką Patryka Letkiewicza próbowali Mateusz Grudziński oraz Marcel Mansfeld, ale pozostawali nieskuteczni. "Wiślacy" dobrze prezentowali się w defensywie i niemal do końca pierwszej połowy nie dopuszczali Miedzi do dogodnych sytuacji. Dopiero w 39. minucie strzał sprawdzający czujność golkipera oddał Kamil Antonik. Do przerwy jednak utrzymywało się jednobramkowe prowadzenie gospodarzy.
Po zmianie stron Wisła kontynuowała grę w wysokim pressingu, zamykając Miedź na jej własnej połowie. Niespodziewanie jednak to goście zadali cios gospodarzom w 52. minucie. Doskonałe dośrodkowanie Jakuba Serfaina z rzutu wolnego wykorzystał Bartosz Kwiecień, który uderzeniem głową wpakował piłkę do siatki tuż pod spojeniem słupka z poprzeczką.
Odpowiedzieć osiem minut później mógł Frederico Duarte, który zdecydował się na strzał z pokaźnej odległości. Piłka jednak spadła na górną siatkę bramki Ivana Lucicia. W 65. minucie jednak to znów Miedź wyprowadziła zabójczy atak. Uderzenie lewą nogą zza pola karnego oddał Serafin, futbolówkę sparował Letkiewicz, ale dopadł do niej Mateusz Bochnak i wpakował do siatki. Warto podkreślić, że ten zawodnik pojawił się na murawie kilkanaście sekund wcześniej!
"Biała Gwiazda" doprowadziła do remisu w 82. minucie w iście kuriozalny sposób. Podanie z głębi pola wykonał Ertlhaler, do piłki dopadł Lelieveld i zdążył wykonać przedziwne dośrodkowanie na dalszy słupek, gdzie już czekał Jordi Sanchez. Hiszpan wpakował piłkę do siatki i na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry w Krakowie było 2:2.
Kilka minut później cały stadion eksplodował niekontrolowaną radością. Świetne dośrodkowanie z prawej strony posłał Giger, strzał głową oddał Sanchez, ale dopiero dobitka Angela Rodado znalazła drogę do bramki Lucicia. Wisła w samej końcówce wyrwała trzy punkty i umocniła się na pozycji lidera!
Wisła Kraków 3:2 Miedź Legnica (8', 88' Rodado, 82' Sanchez - 52' Kwiecień, 65' Bochnak)
Zobacz też: Koniec "Vuko". Jak Aleksandar Vuković płynie wbrew rynkowym trendom