Spotkanie między Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków z minionej soboty nie doszło do skutku. To ze względu na fakt, że Wisła zbojkotowała ten mecz i zsolidaryzowała się ze swoimi sympatykami, którzy nie otrzymali zgody na wejście zorganizowanej grupy na sektor dla kibiców gości. Komisja ds. Rozgrywek PZPN orzekła, że będzie przyznany walkower na niekorzyść Wisły. "Poprosimy zgodnie z procedurą Komisję o uzasadnienie, a potem, co oczywiste będziemy się od niej odwoływać. Wstrzymałbym się z szampanami we Wrocławiu" - napisał Jarosław Królewski, prezes Wisły na portalu X.
Kara walkowera dla Wisły była jednym z głównych tematów podczas programu "To jest Sport.pl". Aleksander Roj, dziennikarz TVP Sport stwierdził, że to była decyzja, której należało się spodziewać.
- Prezes Królewski sam się liczył z tym, że będzie walkower na niekorzyść Wisły. W jakiejś wypowiedzi powiedział, że liczy się z tym, że Wisła zostanie ukarana, ale liczył też na to, że Śląsk zostanie ukarany. Da się wyczuć, że Królewski szukał furtki, by tego walkoweru dla Wisły nie było. Tak to interpretuję. I trochę to rozumiem. Podejrzewam, że Królewski jest przygotowany znakomicie do całego procesu, jest obudowany armią prawników, ma rozpracowany każdy wariant, więc mnie to nie dziwi - powiedział.
- Werdykt jest jak najbardziej sprawiedliwy, bo inny wynik zapewne spowodowałby precedens. Coś klubowi nie pasuje, więc nie przyjeżdżamy na mecz wyjazdowy. Wisła nie przyjechała, więc sprawa jest jasna - dodał Roj. Później dziennikarz odniósł się do problemu z kibicami, którzy w niektórych klubach mają zbyt dużo do powiedzenia.
- Powinniśmy robić wszystko, by nie dopuścić do takiej sytuacji. Jeżeli kibic nie będzie miał możliwości oglądania meczu, to nie będzie się zakochiwać w piłce i nie będzie wzrostu zainteresowania. Możemy poczekać, ale żeby to wszystko zostało rozwiązane i żebyśmy mieli narzędzia, wyciągnięte wnioski i fundament, by do takich sytuacji nie dopuszczać. To nie będzie łatwe, bo w Polsce kibice wciąż mają dużo do powiedzenia w wielu klubach. Dążmy do tego, żeby tak nie było - podsumował Roj.
Warto dodać, że decyzja Komisji ds. Rozgrywek jest nieprawomocna, więc, jak pisał prezes Królewski, Wisła skorzysta z możliwości złożenia odwołania.
Zobacz też: Irańczycy reagują na słowa Trumpa. Jest oficjalny komunikat
Już we wcześniejszych wypowiedziach prezes Królewski powoływał się na słowa Remigiusza Jezierskiego, prezesa Śląska, który w trakcie spotkania z Cezarym Kuleszą mówił, że woli się podać do dymisji, niż postawić się kibolom.
- To jest ten moment, kiedy mówię: "Koniec". Decydowaniu o tym, czy fani innych drużyn przychodzą na stadiony, czy nie. Przez cały tydzień słuchaliśmy wypowiedzi prezesa Śląska, który codziennie zmieniał zdanie. Pracownicy mówili, że nie będzie bezpiecznie, potem, że będzie bezpiecznie, potem znowu, że mają opinii policji. A policja się zbulwersowała, że żadnej opinii nie ma i okazało się, że ostatni raz Śląsk z nią rozmawiał w lipcu. Będziemy do końca egzekwowali swoje prawa - tłumaczył Królewski.
W tym momencie Śląsk zyskuje trzy punkty, co daje mu awans na czwarte miejsce w I lidze z 41 punktami - w sobotę Śląsk zagra na wyjeździe z GKS-em Tychy. Wisła Kraków pozostaje liderem z 49 punktami, a w piątek o godz. 20:30 zmierzy się z Miedzią Legnica.