Dyrektor Polonii uderza we władze Warszawy. "To wstyd"

Po 23. meczach w 1. lidze Polonia Warszawa zajmuje drugie miejsce. Do lidera tabeli Wisły Kraków "Czarne Koszule" tracą 9 punktów, ale przy Konwiktorskiej ożyły nadzieje na powrót do Ekstraklasy po 13 latach przerwy. Za coraz wyższym poziomem sportowym nie idzie rozwój infrastruktury klubu. - To wstyd dla Warszawy - wprost powiedział dyrektor sportowy Polonii Piotr Kosiorowski w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
!Apartamentowiec na Konwiktorskiej
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Polonia Warszawa po zimowej przerwie rozpoczęła marsz w górę tabeli 1. ligi. Na koniec 2025 roku "Czarne Koszule" zajmowały bowiem dopiero 9. lokatę. Po meczach w kolejnym roku awansowały na pozycję wicelidera zaplecza Ekstraklasy. 

Zobacz wideo Kosecki o decyzji Królewskiego: Dziwię się jego decyzji, Wiśle może zabraknąć punktów w walce o Ekstraklasę

Dyrektor Polonii wprost: "U nas czas się zatrzymał w miejscu, ale to wina miasta Warszawa"

W klubie z Konwiktorskiej 6 po cichu myśli się o awansie do Ekstraklasy. Stołeczna Polonia ostatni raz grała w niej w sezonie 2012/13. W kolejnym sezonie nie dostała licencji na grę w najwyższej klasie rozgrywek, a co najgorsze, przez ogromne kłopoty finansowo-organizacyjne została karnie zdegradowana aż na poziom IV ligi. Rozpoczął się mozolny proces odbudowy renomy "Czarnych Koszul". Po 23. kolejkach bieżącej kampanii Polonia jest wiceliderem zaplecza Ekstraklasy. 

Już w poprzednim sezonie ekipa z Konwiktorskiej "otarła się" o piłkarską elitę naszego kraju. Po zajęciu 6. miejsca Polonia w półfinale baraży przegrała 1:2 z Wisłą Płock.

Obecna kampania zaczyna wyglądać tak, jak szefowie i kibice klubu tego oczekują. W czterech meczach po przerwie zimowej Polonia wygrała trzy spotkania, jedno zremisowała. W dalszym ciągu jednak poważną bolączką stołecznego klubu jest infrastruktura, o czym w obszernej rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet powiedział dyrektor sportowy Piotr Kosiorowski. 

Działacz wspomniał, że jej poziom bywał problemem przy rozmowach kontraktowych z piłkarzami. - Na pewno mamy, jako klub, mnóstwo atutów, ale nie posiadamy infrastruktury adekwatnej do poziomu, na jakim występujemy. Inne kluby już dawno odjechały nam pod tym względem. Na pewno jest to pewną przeszkodą w negocjacjach, czasami się udaje ją ominąć, a czasami nie. Rywalizujemy ze Śląskiem, ŁKS-em czy Wisłą Kraków - klubami, które mają nowoczesne stadiony i własne ośrodki treningowe - podkreślił Kosiorowski. 

W dalszej części rozmowy dyrektor Polonii powiedział wprost, kto jest winny obecnej sytuacji infrastrukturalnej Polonii. - U nas czas się zatrzymał w miejscu, ale to nie wina klubu, tylko miasta Warszawa. To wstyd dla władz Warszawy, niezależnie od tego, kto rządził, że w najbliższym sąsiedztwie Starego Miasta tak wygląda otoczenie - powiedział działacz. 

- Nasz stadion to zabytek. To nie jest wina klubu. Nasz właściciel Gregoire Nitot, deklarował, że jeśli miasto nie chce inwestować w stadion, on go wybuduje. Oczywiście musiałby dostać przy tym obiekt w zarządzanie na wiele lat, żeby uzyskać z tej inwestycji zwrot i zapewnić finansowanie klubowi - dodał Kosiorowski. 

W następnym meczu 1. ligi Polonia Warszawa zmierzy się na swoim stadionie z ŁKS-em Łódź. Początek w poniedziałek 9 marca o godzinie 18.00.

Więcej o: