Afera na linii Śląsk Wrocław - Wisła Kraków zaprząta umysły kibiców w całym kraju. W sobotę 7 marca w stolicy województwa dolnośląskiego miało dojść do hitowego starcia tych drużyn w ramach 24. kolejki Betclic 1. Ligi, ale wszystko wskazuje na to, że tak się nie stanie. Prezes Wisły Jarosław Królewski stwierdził wprost, że woli oddać mecz walkowerem niż pozwolić na to, by Wrocławianie nie wpuścili kibiców "Białej Gwiazdy" na trybuny.
Na ten moment trudno stwierdzić, jak zakończy się cała sprawa, ale kolejne głosy mówią o karze nie tylko dla Wisły, ale i dla Śląska. - Najwidoczniej nie boją się kar, ale kary na pewno będą, bo w czwartek komisja się zbiera. Musi być przewinienie, żeby potem móc z tego wyciągnąć kary i je zastosować. Czekamy aż to się odbędzie - mówił prezes PZPN, Cezary Kulesza, który rozważa nawet obustronny walkower.
W piątek 6 marca głos postanowił zabrać prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, który wystosował do PZPN jasną prośbę - zaproponował przełożenie terminu meczu do czasu wyjaśnienia wątpliwości, które pojawiły się w ostatnich dniach.
- Do Urzędu Miasta Krakowa docierają liczne sygnały, wskazujące na istotne niejasności organizacyjne oraz prawne, związane z przygotowaniem tego wydarzenia. W obecnej sytuacji rozegranie meczu bez uprzedniego wyjaśnienia wszystkich okoliczności budzi poważne zastrzeżenia i nie powinno mieć miejsca - czytamy na łamach portalu "Love Kraków".
- Decyzja o przełożeniu meczu pozwoliłaby rozwiać wszelkie wątpliwości oraz potwierdzić, że jego organizacja może odbyć się w sposób bezpieczny i zgodny z obowiązującymi przepisami - dodał Miszalski i wyraził gotowość do współpracy przy wypracowaniu rozwiązania pozwalającego na bezpieczne przeprowadzenie meczu.
Ta prośba najpewniej rozbije się o drzwi gabinetu Cezarego Kuleszy, który stwierdził wprost w rozmowie z TVP Sport, że przeniesienie terminu rywalizacji Śląska z Wisłą jest niemożliwe.
Zobacz też: Najnowsze wieści ws. Śląsk - Wisła. Kulesza zapowiada: "kary na pewno będą"