Jarosław Królewski zapowiadał na platformie X, że w czwartek o godz. 20:00 pojawi się decyzja Wisły Kraków odnośnie wyjazdowego meczu ze Śląskiem Wrocław. Stało się to kilkanaście minut wcześniej. "Biała Gwiazda" nie przyjedzie do stolicy Dolnego Śląska!
Oświadczenie Królewskiego było naprawdę długie. Dominował w nim żal. "Mimo wszystkich podjętych prób, z ogromnym żalem i rozdartym sercem muszę stwierdzić, że nie udało mi się zmienić otaczającej nas rzeczywistości. Kibice Wisły Kraków nie będą mogli obejrzeć meczu z trybun stadionu we Wrocławiu" - napisał w pierwszej części.
"Jestem kibicem tego klubu. Jestem jego właścicielem i prezesem, który przez ostatnie lata oddał temu miejscu wszystko, co miał. Czuję odpowiedzialność zarówno za przeszłość, jak i za przyszłość Wisły Kraków. Każdego dnia uczę się tej roli. Zapewne popełniam wiele błędów. Zawsze jednak moją intencją jest działać w sposób autentyczny i próbować - choćby w niewielkim stopniu - zmieniać otaczającą nas rzeczywistość na lepszą. Tym razem, mimo walki i wielu rozmów, nie udało się. Każdy z Was może sam ocenić skalę kłamstw, obłudy i cynizmu, których doświadczyliśmy w ostatnich dniach" - dodał.
"Chciałbym przeprosić wszystkich pracowników klubu, nasz sztab szkoleniowy, zawodników, trenerów, sponsorów, partnerów oraz każdego, kogo ta decyzja dotknie bezpośrednio lub pośrednio. Są jednak w życiu momenty, kiedy - jak mawiają klasycy - są rzeczy, które warto zrobić, nawet jeśli się to nie opłaca. Dlatego podjąłem ostateczną i nieodwołalną decyzję: piłkarze Wisły Kraków nie zagrają w ten weekend meczu ligowego we Wrocławiu. Ta decyzja jest nieodwołalna i nienegocjowalna" - podkreślił Królewski.
"Wierzę, że Wiślacy oraz wszyscy Ci, którym zależy na zmianach w polskiej piłce nożnej, zrozumieją jej sens" - zakończył.
Kiedy Śląsk Wrocław poinformował kilka dni temu, że nie wpuści kibiców Wisły Kraków na swój stadion, to Królewski zaczął działać. Wysłał do Polskiego Związku Piłki Nożnej prośbę o nałożenie kary walkowera na Śląsk Wrocław.
Wszystko miało związek z tym, że policja nie miała żadnego wpływu na działania tego klubu i to działacze na czele z Remigiuszem Jezierskim postanowili, iż fanów "Białej Gwiazdy" na trybuny nie zaproszą. Jedna z wypowiedzi przedstawiciela policji wręcz dolała oliwy do ognia.
- Mamy wiele takich meczów o podwyższonym ryzyku, a klub nie zamykał sektora gości. To pytanie należałoby skierować do klubu. To organizator decyduje o tym, czy zamyka trybuny czy nie - powiedział Wojciecha Jabłoński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu.
Królewski z kolei zapowiadał, że jeśli podejście Śląska do kibiców Wisły się nie zmieni, to lider Betclic I ligi nie pojawi się w sobotę na boisku. Właściciel Wisły zdawał sobie sprawę z tego, co zapowiada, ale podkreślał w mediach społecznościowych i poszczególnych wywiadach, że trudne decyzje także należy podejmować.
Jeszcze w czwartek - przed oficjalną decyzją Wisły - klub z Wrocławia wydał oświadczenie. Wskazał w nim kroki jakie zamierza podjąć w przypadku braku możliwości rozegrania najbliższego pojedynku.
"Klub jest w pełni przygotowany do rozegrania sobotniego meczu. Jeżeli jednak mecz nie dojdzie do skutku z przyczyn od nas niezależnych, wszystkim uczestnikom zapewnimy możliwość wyboru dogodnego rozwiązania. Każdy posiadacz biletu otrzyma wejściówkę na to samo miejsce na najbliższe domowe spotkanie Śląska Wrocław z Pogonią Siedlce. Natomiast osoby, które nie będą zainteresowane skorzystaniem z tej opcji, mogą otrzymać zwrot środków. W celu jego uzyskania będziemy prosić o kontakt mailowy pod adres kasy@slaskwroclaw.pl" - czytamy w oficjalnym komunikacie klubu zamieszczonym na portalu X.
Czytaj także: Miliony złotych dla Korony Kielce. Miasto zdecydowało
Wisła Kraków obecnie jest liderem Betclic I ligi, a Śląsk Wrocław plasuje się na szóstym miejscu.