Trwała przerwa w meczu między Wisłą Kraków a Zniczem Pruszków. Trener Mariusz Jop zdecydował, że wprowadzi na boisko Jordiego Sancheza oraz Juliana Lelievelda. Dosyć szybko okazało się, że były to trafione zmiany. Sanchez wycofał piłkę przed pole karne Znicza, gdzie czekał Julius Ertlthaler. Austriak odegrał piłkę od razu w kierunku Lelievelda, który nie był pilnowany przez żadnego z rywala. Po chwili Holender cieszył się z trafienia, które dało prowadzenie Wiśle w tym trudnym spotkaniu.
Pierwsza połowa nie ułożyła się po myśli Wisły. Co prawda gospodarze mieli więcej sytuacji bramkowych i częściej utrzymywali się przy piłce, ale to się nie przełożyło na gola. Pierwsza konkretna okazja pojawiła się w 13. minucie, gdy Julius Ertlthaler podał piłkę piętą do Angela Rodado. Hiszpan uderzył jednak tuż nad bramką. Potem Patryk Letkiewicz popełnił błąd w rozegraniu, natomiast nie wyszła z tego groźna sytuacja.
Na plus dla Wisły z pewnością był fakt, że Znicz nie oddał celnego strzału w pierwszej połowie. Radosław Majewski miał świetną szansę w 18. minucie, ale uderzył tuż obok bramki Wisły. Dziewięć minut później Ertlthaler sprawdził bramkarza Znicza z dystansu, natomiast Kacper Napieraj świetnie interweniował między słupkami.
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Wisła nie wyglądała najlepiej, a pod formą był m.in. Maciej Kuziemka. Zupełnie inaczej wyglądało to w Pruszkowie, gdy Wisła prowadziła 3:0 po 45 minutach, a potem wygrała całe spotkanie 7:0.
Po przerwie Wisła błyskawicznie objęła prowadzenie i cały czas szukała drugiego trafienia. W 53. minucie Raoul Giger dośrodkowywał piłkę w pole karne Znicza. Najwyżej do niej wyskoczył Sanchez, ale piłka poleciała nad poprzeczką. Była też szansa dla gości, natomiast Majewski nie trafił czysto w piłkę, będąc w polu karnym Wisły.
Zobacz też: W tym roku jeszcze nie wygrali. Błyskawiczna odpowiedź Radomiaka
W 63. minucie Ertlthaler uderzył znakomicie z dystansu, natomiast Napieraj znakomicie interweniował. Gdy zegar wybił 75. minutę, to sędziowie się zastanawiali nad potencjalnym rzutem karnym dla Wisły, gdy Wiktor Biedrzycki upadł w polu karnym Znicza przy rzucie wolnym. Okazało się, że defensor gospodarzy dołożył dużo od siebie.
Wydawało się, że Wisła już spokojnie utrzyma prowadzenie do samego końca, aż w 80. minucie ogromny błąd popełnił Letkiewicz. Bramkarz Wisły nie potrafił rozegrać piłki, za długo ją trzymał przy nodze, co od razu wykorzystał Bartłomiej Ciepiela. Potem Znicz jeszcze krótko rozegrał piłkę, Ciepiela uderzył na bramkę, a wiślacy nie zdołali jej wybić przed przekroczeniem linii bramkowej.
Wisła desperacko szukała drugiego gola w końcówce. W 85. minucie kolejną szansę miał Sanchez, ale znów nie pokonał bramkarza. Był też zbyt lekki strzał Darijo Grujcicia sprzed pola karnego Znicza. Przez ostatnie dwie minuty Znicz grał w osłabieniu po tym, jak drugą żółtą kartkę za faul taktyczny na Ardicie Nikaju obejrzał Andrij Juzvak.
Znicz przetrwał końcówkę i wywalczył kluczowy punkt w walce o utrzymanie. Zespół Petera Struhara ma 20 punktów, co daje mu czteropunktową przewagę nad strefą spadkową. Wisła nadal jest liderem I ligi, ale przewaga stopniała z 12 do 10 punktów, ponieważ Pogoń Grodzisk Mazowiecki ograła 2:1 Polonię Bytom. Wisła zanotowała trzeci remis z rzędu.