"Biała Gwiazda" po drugich w historii derbach Krakowa z Wieczystą, w których padł remis 1:1, ma 10 punktów przewagi nad drugim Chrobrym Głogów. I choć do zakończenia sezonu zostało jeszcze sporo meczów, to trudno nie odnieść wrażenia, że Wisła bardzo chce po 4 latach nieobecności wrócić na najwyższy szczebel rozgrywek. O tym samym zapewne marzą także przedstawiciele ŁKS-u Łódź, ale po wygranej w Mielcu zespół trenera Grzegorza Szoka zajmuje dość odległą, 10. pozycję.
Stal Mielec do przerwy lepsza od ŁKS-u Łódź
Mielczanie przystąpili do konfrontacji z Łodzianami niezwykle zmotywowani. Dość powiedzieć, że ostatnie ligowe zwycięstwo odnieśli... pół roku temu. 25 sierpnia 2025 roku Stal pokonała 1:0 na wyjeździe zespół GKS-u Tychy. Od tamtej pory ani razu nie czuła smaku zwycięstwa.
Spotkanie w Mielcu rozpoczęło się bardzo udanie dla ekipy trenera Ireneusza Mamrota. Już w 13. minucie Israel Puerto wykorzystał dośrodkowanie Kamila Cybulskiego i z najbliższej odległości pokonał strzałem głową Aleksandra Bobka.
Gospodarze od momentu wyjścia na prowadzenie grali niezwykle uważnie w obronie, praktycznie wyłączając z gry m.in. Fabiana Piaseckiego. Przyjezdni pierwszą groźną akcję przeprowadzili (Sebastian Rudol) dopiero w 31. minucie. Trzy minuty później strzałem z ok. 23 metrów chciał doprowadzić do remisu Piasecki, ale jego próba była nieudana.
W 42. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Stali. W nim powalony został Gustaf Norlin, faulowany przez Bartosza Szeligę. Początkowo sędzia Tomasz Wajda odgwizdał rzut karny i przyznał Szelidze żółtą kartkę. Po analizie VAR, cofnął swoją pierwotną decyzję, bo wcześniej dopatrzył się dotknięcia piłki ręką przez Norlina. Wynik 1:0 dla Stali utrzymał się do końca pierwszej części spotkania.
ŁKS w drugiej połowie przypieczętował zwycięstwo
W 48. minucie Kristian Fucak przetestował umiejętności bramkarskie Bobka. Jego strzał zza pola karnego był mocny i precyzyjny, jednak golkiper ŁKS-u przeniósł piłkę ponad bramkę. Chwilę później Łodzianie doprowadzili do remisu. Bastien Toma znakomicie, prostopadle podał do wychodzącego Jaspera Loffelsenda i Niemiec nie miał większych problemów z pokonaniem Macieja Gostomskiego.
ŁKS chciał pójść za ciosem, ale kolejna próba Piaseckiego z dystansu nie mogła zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Mecz był prowadzony w dobrym tempie, a i Stal nie zamierzała skupiać się wyłącznie na obronie.
W 62. minucie gospodarze jednak znowu musieli sięgać do siatki. Po stałym fragmencie gry Norlin zagrał głową futbolówkę do Artura Craciuna, a 27-latek pewnie, także strzałem z główki, pokonał Gostomskiego.
W zespole Stali pojawiła się nerwowość, o czym świadczyły straty w dość prostych sytuacjach. Przyjezdni zaś z każdą minutą grali pewniej, chcąc doprowadzić do zdobycia kolejnego gola. W 72. minucie to gospodarze mieli bardzo dobrą okazję do wyrównania. Przy strzale z rzutu wolnego tuż zza pola karnego nie popisał się jednak Jost Pisek.
W 81. minucie kolejny raz przełamać niemoc Stali w drugiej połowie próbował wprowadzony na boisko Fryderyk Gerbowski, ale jego strzał minął bramkę Bobka. Gospodarze walczyli do końca, spychając Łodzian do defensywy, ale ostatecznie nie zdobyli choćby punktu.
Tabela 1. ligi (stan na 23 lutego)