Stal Rzeszów liczy się w grze o awans do Ekstraklasy. Do niedzielnego meczu z Puszczą Niepołomice przystępowała ze świadomością, iż w przypadku zwycięstwa zrówna się punktami z drugim w tabeli Chrobrym Głogów. Na pewno była faworytem starcia z broniącymi się przed spadkiem (drugim z rzędu) gospodarzami.
Pierwsza połowa nie była zbyt emocjonująca. Oba zespoły łącznie oddały cztery strzały, z czego jedyny celny Niepołomiczanie. Nie miało to jednak przełożenia na rezultat, gole zaczęły padać dopiero w drugiej części.
Sprawdź też: Real Madryt zwolni kolejnego trenera?! "Plany legły w gruzach"
Krótko po przerwie Puszcza wykonała rzut z autu. Po zagraniu głową Adriana Piekarskiego futbolówka znalazła się kilka metrów przed bramką Marka Kozioła. Tam w powietrze wzbił się Konrad Kasolik i otworzył wynik, uderzając główką.
W 64. minucie sytuacja Stali zrobiła się już naprawdę trudna. Po rzucie wolnym do wybitej piłki jako pierwszy dopadł Amarildo Gjoni, który osłonił ją przed rywalem, obracając się przy tym przodem do bramki, po czym trafił w samo okienko. To było niesamowite!
W kolejnych minutach to Puszcza była bliżej trafienia. Najpierw blisko był Filipe Nascimento, który wpadł w pole karne i przymierzył w kierunku dalszego słupka, jednak skutecznie interweniował Kozioł. Niedługo później po aucie efektowny, acz trochę niecelny strzał oddał Kasolik.
Jakby tego było mało dla Rzeszowian, w 73. minucie stracili Uludzislau Krasouskiego, który za faul na Gjonim dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Niedługo później Albańczyk rozpoczął kolejną szarżę i oddał strzał zza pola karnego. Po rykoszecie futbolówka spadła pod nogi Koseia Iwao, który z bliska pewnie pokonał zmylonego Kozioła.
W tej sytuacji Puszczy praktycznie nie mogła już stać się krzywda. Chociaż zadanie zespołowi utrudnił Kacper Przybyłko, który w 78. minucie został napomniany drugą żółtą kartką i musiał opuścić murawę. Jednak nawet w osłabieniu gospodarze atakowali lepsi - Stal była tłem, o czym dobrze świadczy to, że dopiero w 84. minucie oddała pierwszy celny strzał (Ksawery Kukułka).
W niedzielne popołudnie gospodarze nie mieli litości. Po akcji lewą stroną rezerwowy Michał Walski ruszył lewą stroną i dośrodkował do Mateusza Cholewiaka, który był jedynym graczem Puszczy w polu karnym, a mimo to oddał celny strzał głową, który już zza linii bramkowej wybijał Kozioł. - Ta druga połowa to absolutny nokaut - podsumował komentator TVP Sport.
Stal było stać wyłącznie na zmniejszenie rozmiarów porażki. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry Kasolik zagrał ręką we własnym polu karnym. Do futbolówki podszedł Oliwier Sławiński i ustalił rezultat na 4:1 dla gospodarzy.
Po tym spotkaniu Stal pozostała z 35 pkt i w tabeli zajmuje szóste miejsce, ostatnie dające baraże. Z kolei Puszcza ma 25 pkt i jest na 14. pozycji, z 10 pkt przewagi nad strefą spadkową. W 23. kolejce I ligi Rzeszowianie zagrają z Ruchem Chorzów (27 lutego), a Niepołomiczanie z GKS-em Tychy (1 marca).