Dziesięć palców to za mało, by wyliczyć wszystkie kluby piłkarskie na poziomie centralnym, które otrzymują "kroplówkę" ze swoich miast. Władze Wrocławia wywołały ostatnio ogromne kontrowersje, przyznając pierwszoligowemu Śląskowi dotację w wysokości 30 mln złotych. Od kiedy prezydentem tego miasta jest Jacek Sutryk, magistrat dał Śląskowi już 170 mln. "W obecnym układzie Śląsk nigdy nie będzie normalnym klubem. Śląsk to ucieleśnienie patologii, która trwa od lat" - pisał Konrad Ferszter, dziennikarz Sport.pl.
Na przykład Śląska niejednokrotnie wskazywał Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków, który mówił otwarcie, że nie jest to sprawiedliwe. Teraz Królewski w wywiadzie dla portalu WP SportoweFakty uważa, że "kroplówki" od miast dla klubów są patologią polskiego sportu.
- To niszczy ten sport. Niszczy zaangażowanie profesjonalnych inwestorów. To powoduje, że możemy mieć u sterów tylko pasjonatów, kibiców tych klubów, a nie realnie chcących wejść w piłkę nożną. To się nie zmieni. Nawet jakbyśmy uznali, że jest jakaś racjonalność w tym działaniu, to nie może być sytuacji, że ktoś dostaje 30 mln złotych na czysto. Wisła musiałaby wygenerować ponad 100 mln złotych przychodu, aby otrzymać taką kwotę - powiedział.
Królewski nie ukrywa, że gdyby władze Krakowa przyznały taką dotację Wiśle, to ona by bardzo pomogła w Ekstraklasie. W ostatnim czasie Wisła otrzymała od miasta "zaledwie" 980 tys. złotych. - Gdybyśmy dostali 30 mln złotych, to mamy budżet na walkę o tytuł w Ekstraklasie. To są ogromne środki dla naszego budżetu - dodaje prezes Wisły.
- Nie mam żalu do władz Krakowa. Uważam, że kluby nie powinny być finansowane z pieniędzy obywateli. Dlatego nie upominam się o więcej. Pracujemy jedynie nad stawką za stadion, bo ona jest wysoka na tle innych miast - opowiada Królewski, po czym wyjaśnia, że ma jeden problem z sytuacją Śląska Wrocław.
Zobacz też: Pajor upokorzyła Real Madryt. Nie mieści się w głowie, czego dokonała
- Śląsk ma ogromny potencjał. Nie ma się co oszukiwać, że to co się dzieje, wynika z kiepskiego zarządzania. Ten klub ma możliwość, by samemu generować 30-40 mln złotych przychodu i mieć budżet bez patrzenia na dotacje. Tymczasem mamy sytuację, gdy przelew z miasta jest dwukrotnie wyższy od planowanych przychodów. To absurd. Wrocławianie nie powinni się na to godzić - podsumował.
Aktualnie Wisła jest liderem I ligi z 43 punktami i ma dziewięć punktów więcej od drugiej Polonii Bytom. Śląsk Wrocław znajduje się na siódmym miejscu z 30 punktami, więc jest tuż za strefą barażową.