Królewskiemu w Davos puściły hamulce. Tak potraktował działacza PiS. "Barany"

Jarosław Królewski, popijając drinka w Davos, na portalu X zaatakował swojego byłego współpracownika Piotra Obidzińskiego, zarzucając mu m.in. arogancję z tytuły "bycia warszawiakiem". "Zwolniłem Cię jako self-made wieśniak - bo byłeś słaby" - ironizował. Oberwało się też przewodniczącemu klubu radnych PiS z Wrocławia, Łukaszowi Kasztelowiczowi.
Jarosław Królewski
Kanał Sportowy

Jarosław Królewski od 2022 roku jest prezesem i właścicielem aktualnego lidera 1. Ligi, Wisły Kraków. 39-latek z Gorlic stawia na nowoczesną formę zarządzania, opierającą się w znacznym stopniu na modelach sztucznej inteligencji. Fascynacja nowymi technologiami przekłada się na duże zaangażowanie w komunikacje w mediach społecznościowych. W piątek na portalu X doszło do żywej dyskusji działacza z Piotrem Obidzińskim, który do 2023 roku pracował w ekipie z Krakowa oraz z politykiem Prawa i Sprawiedliwości Łukaszem Kasztelowiczem.

Zobacz wideo Młodzi piłkarze zdobywają Wisłę. "Nie dzieje się to bez przyczyny"

Królewski uderza w Obidzińskiego

Piotr Obidzński na początku stycznia zrezygnował z funkcji Prezesa Zarządu Rakowa Częstochowa, obejmując jednocześnie posadę Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Spółki. Wcześniej, aż do 2023 roku, pracował w Wiśle Kraków i był jedną z tych postaci, które pomogły w uratowaniu klubu przed upadkiem. Zwolnił go Królewski. W piątek panowie wdali się w ostrą wymianę zdań, a przyczynkiem stało się wystapienie Obidzińskiego na Nadzwyczajnej Sesji Rady Miasta Częstochowy.

- Bardzo cenię Częstochowę, ale jako Warszawiak widzę to, że jeżeli chcemy żeby młodzi ludzie zostawali w Częstochowie, to musimy oprócz tej podstawowej infrastruktury, zapewnić młodemu pokoleniu ofertę, do której Raków jest idealną częścią - mówił przedstawiciel Rakowa.

"Co za średniowiecze. Jaki ma dziś związek miejsce zamieszkania z dobrym zarabianiem. Żadne. To jakieś PRL-owskie idiotyzmy. Częstochowa zasługuje na stadion z innych powodów niż oferta dla mieszkańców" - wypalił Królewski.

"O, cześć Jarek. Kopę lat. Jest bardzo wiele tych powodów i zostały w większości wymienione [w wystąpieniu - red.], a i o właśnie pracy zdalnej z Częstochowy było też wspomniane. O zarobkach akurat nic nie mówiłem, ale statystyki są ciągle miażdżące na korzyść dużych miast. Dzięki za komentarz. To miło, że się interesujesz" - odparł Obidziński.

"Tak kopę lat i dalej pozostałeś w średniowieczu. Nie każdy ma bogatych rodziców, którzy zbudują dla Ciebie robotnicze hotele na godziny którymi musisz zarządzać - mimo wszystko chwała im za to" - odparł Królewski, którego zabolało przede wszystkim, jego zdaniem, wywyższanie się byłego współpracowanika z powodu pochodzenia.

"»Bardzo cenię Częstochowę, ale jako Warszawiak« - co to znaczy? Jako wieśniak z krwi i kości (i jestem z tego dumny jako Polak) mówię Ci moim wpisem, więcej szacunku. Nie każdy region Polski potrzebuje oświecenia i naśladowania Warszawy, bogatych rodziców i innej otoczki, by pracować na swój sukces. Nie każdy region = ludzie, których zadowolisz zniżką na mecz na stadion. Częstochowa to więcej niż to. Tyle. PS. A jak jest za mało pracy zdalnej, ma być jej więcej - aby ludzie żyli w miejscu, które kochają. Tyle" - kontynuował Królewski.

Obidziński w dalszej części zarzucił prazesowi Wisły kłamstwa i zażądał dowodów. "Piotr. Jescze 10 poziomów w Twojej karierze i będziesz mógł porozmawiać z tymi ludźmi, z którymi właśnie piję drinka w Davos w firmie, która Cię zatrudnia i w której masz urlop. Nie mów mi o faktach. Bardzo chętnie je hardcorowo zweryfikuje - dla swojego dobra nie drąż tego tematu. Buziaki" - zakończył sternik "Białej Gwiazdy". Obidziński nie kontynuował tematu.

Królewski ostro odpowiada działaczowi PiS

Królewski znalazł sobie w piątek jeszcze jedną "ofiarę". Przewodniczący klubu radnych PiS z Wrocławia, Łukasz Kasztelowicz kilka dni wcześniej odpowiedział na artykuł Piotra Potępy z igol.pl, który napisał m.in., że "Miasto ratuje Śląsk Wrocław kolejnymi przelewami [30 mln złotych - red], jednocześnie odbierając mu szansę na rozwój. To historia klubu bez bankructwa, bez odpowiedzialności i bez przyszłości w obecnym modelu". Polityk nie pozostawił tego bez komentarza.

ZOBACZ TAKŻE: Opinia Klamka zapadła, Wrocław okrył się hańbą. 170 milionów złotych w błoto

"Piotrze, jesteś oderwany od rzeczywistości. W I lidze klub taki jak Śląsk nie może istnieć bez poważnego donatora. Jeśli go nie ma, a miasto się odwróci - Śląsk upada. Czy wariant »na zgliszczach« coś zbudujemy od lig okręgowych, by się powiódł? Może tak, może nie. Ja ryzyka nie chcę podejmować" - napisał Kasztelowicz.

W dyskusję włączył się później Karol Michalak, ale też Jarosław Królewski. "Panie Łukaszu. Źle to po prostu wygląda. Nawet ja uważany przez środowisko za bardzo namiętnie zakochanego w mojej Wisełce - przeznaczam 25 mln na 3 lata, ciężką pracą (pracuję za free) w biurach, a wy chcecie 30 mln złotych na sezon!?" - odpowiedział właściciel lidera 1. Ligi.

"Aczkolwiek aby była jasność. Nie uważam te wasze decyzje za debilne - ale turbo debilne. Jakby nam ktoś przyznał 30 mln PLN - to każdy twitterowy »no name« może zostać prezesem klubu i poradzi sobie lepiej niż top percentyl prezesów, których wybierzecie w Śląsku. Polecam grupę Football Manager Polska na fejsie. 80 procent spełni wymagania przy takim budżecie. Psujcie dalej Polską piłkę - nieudacznicy" - pieklił się Królewski.

"18-letni Polak - Kuziemka rozj**** waszą wizję w pył jak ostatni razem przy Reymonta. Jesteście symbolem Polski, której nie znoszę. Polski, która zgadza się na dziadostwo kosztem obywateli mojego kraju. Okradajcie go dalej. Barany" - zakończył, nawiązując do spotkania z sierpnia 2025 roku. Wisła zdemolowała wówczas Śląsk 5:0.

Wisła Kraków jest obecnie liderem 1. Ligi i pewnie zmierza do Ekstraklasy, mając dziewięć punktów przewagi nad Polonią Bytom. Śląsk Wrocław jest dopiero 7. i będzie bił się o baraże.

Więcej o: