Wisła Kraków po świetnym początku sezonu złapała lekką zadyszkę - w ostatnich dwóch meczach I ligi zdobyła tylko jeden punkt. Dawało ta jakiekolwiek nadzieje kibicom Stali na pozytywny wynik - bo szans na taki nie mogli upatrywać w formie własnej drużyny, mielczanie nie wygrali żadnego meczu od sierpnia.
Gospodarze od pierwszej minuty rzucili się do ataku. Już w 4. minucie blisko bramki był Duarte, ale wtedy dobrze interweniował golkiper Stali Mielec. Taktyka mielczan? Przetrwać. Goście w zasadzie nie wychodzili z własnego pola karnego. Kuriozalnie wyglądały statystyki pokazane przez realizatora w 22. minucie spotkania - Wisła miała wtedy już dziesięć strzałów, Stal zaledwie jeden.
Kibice gospodarzy mogli zacząć się obawiać, że Wisła sama zrobi sobie krzywdę nieskutecznością. I wtedy zdobyli pierwszą bramkę. W 28. minucie ładnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Kacper Duda, piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.
Po bramce na 1:0 mielczanie zniknęli z tego meczu. Już wcześniej nie było ich w ofensywie, ale od 28. minuty przestali istnieć też w defensywie. W 33. minucie bramkę na 2:0 zdobył Duarte. Portugalczyk z łatwością minął obrońcę Stali, wszedł w pole karne, uderzył bardzo mocno pod samą poprzeczkę i nie dał żadnych szans Michałowi Matysowi.
Jeszcze przed końcem pierwszej połowy było 3:0. W 40. minucie mielczan dobił niezawodny Angel Rodado. Był to siedemnasty ligowy gol Hiszpana w tym sezonie.
Jeśli ktoś liczył na to, że upokorzeni mielczanie w drugiej połowie postarają się zatrzeć złe wrażenie z pierwszej części spotkania, to szybko otrzeźwiał. Po przerwie goście grali równie słabo, co w pierwszej połowie - różnica była tylko taka, że wolniej zaczęli grać gospodarze, którzy nie musieli dziś wygrać wysoko za wszelką cenę. To oczywiście wpłynęło na poziom widowiska. Emocji po przerwie było niewiele.
Ostatecznie Wisła wygrała ze Stalą 3:0 i umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli. Podopieczni Mariusza Jopa mają aż 11 punktów przewagi nad trzecią Polonią Bytom - trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym obecny sezon nie skończy się awansem Wisły.
A Stal Mielec? Spadkowicz z Ekstraklasy zmierza do II ligi. Trenerem mielczan od dwóch miesięcy jest Ireneusz Mamrot. Szkoleniowiec wciąż nie doczekał się zdobycia trzech punktów przez swoją drużynę. Nie tylko w meczu, ale również tak ogólnie, bo w siedmiu spotkaniach za jego kadencji Stal zdobyła tylko dwa punkty.