Prowadzenie GKS-u Tychy to dla Łukasza Piszczka pierwsza praca w roli trenera na poziomie centralnym. Wcześniej był grającym szkoleniowcem w macierzystym ŁKS-ie Goczałkowice-Zdrój oraz pełnił funkcję asystenta Nuriego Sahina w Borussii Dortmund. Piszczkowi przepowiadano wielką karierę trenerską, więc wielu fanów 66-krotnego reprezentanta Polski z niecierpliwością czekało na poważne sprawdzenie 40-latka w tej roli.
Początek pracy w pierwszoligowym GKS-ie Tychy z pewnością jest daleki od oczekiwań Piszczka. Jego zespół najpierw przegrał 1:2 ze Stalą Rzeszów, a później pojechał do Legnicy, gdzie miejscowa Miedź wysoko triumfowała (6:1). Co ciekawe, ostatni mecz rozpoczął się da tyszan naprawdę dobrze, bo w 10. minucie piłkę do siatki skierował Daniel Rumin. Na tym jednak pozytywne informacje się skończyły. Rezultat spotkania mówi wiele.
- Wynik zasłużony, wysokie zwycięstwo Miedzi. Weszliśmy nieźle, z prowadzeniem, ale niestety później było widać dużą różnicę między naszymi zawodnikami a Miedzią, która była znacznie bardziej zdecydowana - powiedział Piszczek na pomeczowej konferencji prasowej, cytowany przez Karola Bugajskiego z "Przeglądu Sportowego".
Szkoleniowiec GKS-u starał się trochę wytłumaczyć blamaż swojego zespołu brakiem kilku czołowych piłkarzy.
- Niewystarczająco dobrze broniliśmy pola karnego. Przyjechaliśmy młodą drużyną, pozbawioną czterech wykartkowanych zawodników, co było widać. Mieliśmy debiutanta Nico Adamczyka. Nie ma co go obwiniać, na pewno przeżył brutalne przetarcie. Podobnie inni zmiennicy. Musieliśmy sobie poradzić, wystawiliśmy najlepszy skład, jaki mieliśmy - dodał.
- Czy brakuje liderów? W przerwie, czyli już przy wyniku 1:4, choćby Makowski, ale też my, jako sztab, próbowaliśmy coś przekazać. To nie jest łatwe w takiej sytuacji, brakowało nam choćby Tecława, który to trzyma. Zostaliśmy brutalnie zweryfikowani - zakończył.
Z ostatnich 12 meczów ligowych GKS przegrał... 11. W tym czasie zdobył tylko jeden punkt, remisując na własnym stadionie z Wieczystą Kraków (3:3). Piszczek wiedział, że przychodzi do drużyny, która ma ogromne problemy i której grozi spadek.
Czytaj także: Wstrząsające kulisy. Oto co działo się w szatni Legii Warszawa. "Dusił nas"
Obecnie tyszanie zajmują 17. miejsce w rozgrywkach Betclic 1. Ligi. Po 18 kolejkach zgromadzili 12 punktów. Do końca roku drużyna Piszczka rozegra jeszcze jeden mecz, a trener będzie mógł zadebiutować na własnym stadionie - 5 grudnia do Tych przyjedzie Polonia Warszawa.
Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU