Znicz Pruszków poprzedni sezon I ligi zakończył na ósmym miejscu, a więc w górnej połowie tabeli. Obecny rozpoczął jednak najgorzej, jak się dało. Z sześciu rozegranych spotkań, przegrał wszystkie, a znakomitą większość dość wysoko. Przed tygodniem dostał tęgi łomot od Wisły Kraków aż 0:7. Nie mogło więc dziwić, że przed startem 7. kolejki Znicz z zerowym dorobkiem i bilansem bramkowym 6:25 zamykał stawkę. W końcu jednak nastąpił przełom.
W niedzielę ekipę z Mazowsza czekał wyjazd do Opola na mecz z miejscową Odrą i już od samego początku wszystko zaczęło się układać po myśli przyjezdnych. Po zaledwie sześciu minutach grali oni w przewadze. Czerwoną kartkę za faul na Danielu Bąku obejrzał pomocnik Odry Lucas Ramos. Oprócz tego goście dostali rzut wolny z dwudziestu kilku metrów i okazji nie zmarnowali.
Do piłki ruszył Radosław Majewski i popisał się fenomenalnym strzałem. Były reprezentant Polski huknął w taki sposób, że piłka przeleciała nad murem i spadła w okolicach dolnego rogu bramki. Z interwencją nie zdążył za to bramkarz Odry Adam Wójcik i Znicz sensacyjnie prowadził 1:0.
Później gra była dość wyrównana, choć od pewnego momentu przewagę miała Odra, która szukała wyrównania. Gospodarze stwarzali sobie więcej okazji podbramkowych zwłaszcza w drugiej połowie. Mimo to do siatki po raz kolejny trafili goście. W 63. minucie Majewski znakomicie dograł z powietrza spod linii bocznej na wolne pole do Daniela Bąka. Ten wygrał pojedynek biegowy z obrońcami, wpadł w pole karne i mimo interwencji Chrzanowskiego oddał strzał przy bliższym słupku. Piłka odbiła się jeszcze od rękawicy Wójcika i znów wpadła do siatki.
Wynik 2:0 utrzymał się do samego końca i dał Zniczowi pierwsze trzy punkty w sezonie. Drużna Petera Struhara czekała na nie najdłużej spośród wszystkich w stawce. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż zajmuje ostatnią 18. pozycję w tabeli I ligi. Odra z siedmioma punktami jest 13. Prowadzi Wisła Kraków z kompletem 15 punktów.
Odra Opole 0:2 Znicz Pruszków