Wisła Kraków i Śląsk Wrocław to jedni z głównych faworytów do awansu do ekstraklasy. W niedzielne, wczesne popołudnie w Krakowie doszło do bezpośredniego starcia obu drużyn. Wisła przystępowała do meczu jako lider I ligi, który we wcześniejszych pięciu spotkaniach zdobył komplet punktów, zdobył 23 gole i stracił zaledwie pięć. Co więcej - krakowianie we wtorek rozbili na wyjeździe Znicza Pruszków aż 7:0. Śląsk w sześciu meczach zgromadził 11 punktów. Podopieczni Ante Simundzy w zeszłą środę wygrali w Głogowie 2:1.
Już od początku spotkania Wisła Kraków chciała narzucić swój, ofensywny styl gry. Po upływie dwóch minut Michała Szromnika uratował słupek. Dobrą akcję przeprowadził Maciej Kuziemka. Zszedł z piłką z prawego skrzydła i spróbował dośrodkowania w pole karne. Tam piłkę podbił Jorge Yriarte i był bliski pokonania własnego bramkarza.
To, co Wiśle nie udało się na samym początku, udało się w 12. i 16. minucie. To były cztery minuty, które wstrząsnęły defensywą Śląska. Najpierw Jakub Krzyżanowski ograł Tommaso Guercio na skrzydle i zagrał w pole karne do Angela Rodado. Kapitan Wisły, nie mając wokół siebie agresywnego doskoku rywali, złożył się do efektownego strzału z lewej nogi. Jego uderzenie z woleja wylądowało w siatce.
Zaledwie cztery minuty później Hiszpan dołożył swojego drugiego gola w tym spotkaniu, a w dziewiątego w całym sezonie. Tym razem krakowianie wykorzystali stratę Piotra Samca-Talara. Kacper Duda zagrał do Rodado, a ten minął Szromnika i strzałem z ostrego kąta podwyższył wynik.
Trudno było oprzeć się wrażeniu, że był to najniższy wymiar kary. Wrocławianie grali wolniej od rywali, a ci z determinacją dążyli do zdobycia kolejnych goli. Frederico Duarte trafił w boczną siatkę, a aktywny był także Maciej Kuziemka. Po drugiej stronie boiska próżno było szukać sytuacji, po których Kamil Broda zostałby zmuszony do wysiłku.
W przerwie Ante Simundza dokonał dwóch zmian. Besara Halimiego i Jehora Szaraburę zmienili Patryk Sokołowski i Luka Marjanac. Obaj nie zdążyli jeszcze na dobre zadomowić się na boisku, a musieli już oglądać kolejną radość piłkarzy Wisły.
W 47. minucie meczu Julius Ertlthaler dośrodkował z rzutu rożnego, a Wiktor Biedrzycki urwał się Serafinowi Szocie, obiegł Yriarte i mocnym strzałem głową pokonał bezradnego Szromnika. To nie był jednak koniec popisów Wisły. Wynik spotkania ustalili Rodado - kompletując hat-tricka, a także rezerwowy Ardit Nikaj.
W następnej kolejce Wisła Kraków zagra na wyjeździe z Miedzią Legnica. Mecz odbędzie się w piątek 29 sierpnia o 20:30. Śląsk Wrocław tego samego dnia o 18:00 zmierzy się u siebie z GKS Tychy.