Do tej pory Wisła Kraków notowała perfekcyjny start sezonu. W pierwszych czterech meczach w I lidze piłkarze Mariusza Jopa zdobyli 12 punktów i strzelili aż 16 bramek. W dzisiejszym meczu ze Zniczem Pruszków zespół z Krakowa był zdecydowanym faworytem - Znicz zaczął sezon od pięciu porażek z rzędu.
W dodatku Wisła podchodziła do tego meczu z dodatkową motywacją. Kilkadziesiąt minut wcześniej skończyło się spotkanie Polonia Warszawa - Wieczysta Kraków, które drużyna gości wygrała aż 6:1. Ten wynik sprawił, że Wieczysta wyprzedziła Wisłę i została nowym liderem I ligi.
Piłkarze Wieczystej z pierwszego miejsca w tabeli mogli się cieszyć do 6. minuty meczu Wisły ze Zniczem. To wtedy Angel Rodado wykorzystał rzut karny podyktowany po tym, jak bramkarz nieudolnie próbował zabrać mu piłkę.
Znicz na boisku nie istniał. Wisła spokojnie wyprowadzała kolejne ataki, a wszelkie akcje gospodarzy dusiła w zarodku. W 22. minucie goście rozegrali ładną akcję, którą wykończył wbiegający w pole karne Jakub Krzyżanowski.
Wisła się nie zatrzymywała. W 28. minucie Frederico Duarte mógł strzelić gola na 3:0, ale tym razem skutecznie interweniował bramkarz gospodarzy. W 35. minucie Znicz znów miał dużo szczęścia, bo Bartłomiej Ciepiela mógł dostać czerwoną kartkę za atak na kolano Rodado - ostatecznie po analizie VAR sędzia utrzymał decyzję z boiska o żółtej kartce. Pięć minut później hiszpański napastnik był blisko gola na 3:0 przewrotką, ale Znicz szczęśliwie się wybronił.
Tuż przed gwizdkiem na przerwę padł kuriozalny gol na 3:0. Strzał Rodado z rzutu wolnego odbił się od muru i zrykoszetował w taki sposób, że następnie trafił w kolano obrońcę Znicza. Piłka następnie poleciała w stronę bramki i odbiła się od słupka. Wtedy dopadł do niej Duarte - jego strzał również uderzył w słupek, ale futbolówka trafiła go w brzuch i wpadła do siatki.
Druga połowa mogła zacząć się od bramki Znicza, ale gospodarze nie wykorzystali świetnej okazji. Już chwilę później się to zemściło. W 49. minucie gola na 4:0 strzelił Angel Rodado, który z bliskiej odległości wbił do bramki piłkę wstrzeloną przez Kuziemkę. W 52. minucie było już 5:0 - mocny strzał oddał Ertlhaler, który nie dał żadnych szans Kacprowi Napierajowi.
Następnie Wisła zrobiła sobie dłuższą przerwę od zdobywania bramek, ale w 78. minucie James Igbekeme zdecydował się na uderzenie daleko zza pola karnego. Trafił idealnie, gol na 6:0 na pewno będzie jednym z kandydatów do najładniejszej bramki całego sezonu.
Do tej nagrody nikt nie nominuje bramki na 7:0, która mogła przypomnieć trafienie na 3:0. W 86. minucie Krzyżanowski zagrał do wbiegającego w pole karne Carbo. Jego strzał został zablokowany przez obrońcę Znicza, ale piłka odbiła się od niego tak, że trafiła w nogę Szymona Kawałę i wleciała do bramki.
Wisła szukała jeszcze ósmej bramki, ale już nie wystarczyło jej czasu - sędzia nie znęcał się nad Zniczem Pruszków i doliczył tylko jedną minutę. Wisła Kraków w świetnym stylu wraca na pierwsze miejsce w tabeli.