I liga wkracza w decydującą fazę sezonu. Praktycznie tylko trzy zespoły - Ruch Chorzów, ŁKS Łódź i Stal Rzeszów - zdają się nie być zaangażowane ani w walkę o awans do ekstraklasy, ani w walkę o utrzymanie ligowego bytu. W poniedziałkowy wieczór kolejny mecz rozegra Wisła Płock, która ma realną szansę awansować do elity. Zajmuje trzecie miejsce w tabeli. To pozycja dająca baraże rozgrywane na własnym stadionie.
Trenerem płocczan od tego sezonu jest Mariusz Misiura, który w rozgrywkach 23/24 zajął 13. miejsce w I lidze ze Zniczem Pruszków i bez problemu utrzymał beniaminka na drugim poziomie rozgrywkowym. Już wówczas jawił się jako jeden z najciekawszych trenerów w Polsce. Także ze względu na swoje doświadczenie międzynarodowe zdobywane choćby w Chinach i... Realu Madryt.
- Gdy wybuchła pandemia, byłem w Chinach. Relacje z Wuhan wyglądały jak film. Jak serial o zombie. Ludzie umierali na ulicach. To potęgowało strach. Wzięliśmy z żoną plecaki i wylecieliśmy na Filipiny. Miały być kilkutygodniowe wakacje w bezpieczniejszym miejscu. Spędziliśmy tam kilka miesięcy, bo nie dało się wrócić - opowiadał w rozmowie ze Sport.pl.
Czy wkrótce Misiurę zobaczymy w ekstraklasie? To z pewnością zależy od tego, w jaki sposób zakończy się sezon Wisły Płock. "Nafciarze" po 29 meczach mają na koncie 54 punkty, a w poniedziałkowy wieczór zagrają... ze Zniczem.
Szkoleniowiec udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", w którym zapowiedział, że ma ambitne plany i wierzy w sukces Wisły. Padły także zaskakujące słowa.
- Potencjał w Płocku sięga nie tylko Ekstraklasy, ale i europejskich pucharów. Pracownicy są pełni pasji i zaangażowania. Mamy naprawdę odpowiednie warunki, prezydenta miasta, który stawia na sport, a także pokaźną grupę kibiców i piękny stadion - powiedział w rozmowie z Mariuszem Rajkiem.
Misiura zwrócił także uwagę na fakt, że I liga bywa niedoceniana. - Rywalizują tu naprawdę świetne drużyny, które już teraz są gotowe na Ekstraklasę. Widać to też w Pucharze Polski, gdzie pierwszoligowcy potrafią stawiać naprawdę twarde warunki - dodał, przywołując przykłady spadkowiczów - ŁKS-u, Ruchu i Warty, które po degradacji z ekstraklasy wcale nie wiodą prymu na zapleczu elity.
Szkoleniowiec Wisły Płock zabrał także głos w sprawie jednej z największych niespodzianek tego sezonu ekstraklasy - Motoru Lublin. Beniaminek radzi sobie w elicie bardzo dobrze i bez problemu wywalczył utrzymanie. - Przed sezonem mówiłem, że spokojnie się utrzymają i zrobią nawet coś więcej. Wiem dobrze, jak pracuje trener Mateusz Stolarski i jego sztab, jakim prezesem jest Zbigniew Jakubas. Wiedziałem, że to nie będzie nijaki beniaminek, wnieśli dużo wartości do ligi - skwitował Misiura.
Czas pokaże, czy w przypadku awansu podobny los czeka Wisłę. Mariusz Misiura poprowadził Wisłę Płock w 30 meczach. Wygrał 15 z nich, dziewięć zremisował i poniósł tylko sześć porażek.